poniedziałek, 11 lipca 2016

Pożegnanie z pieluszką - nasza hstoria

Odpieluchowanie to ważny moment w życiu dziecka. Teorii i porad w tym temacie można znaleźć bez liku, każdy rodzic chętnie dzieli się swoimi radami i sposobami na pożegnanie pieluchy. Znam zwolenników NHN, jak również wczesnego wysadzania na nocnik, rodziców, którzy uczą korzystania z toalety kiedy sami mają na to czas i siłę, jak i takich, co czekają, aż ich dzieci będą gotowe pożegnać się z pieluchą.

Zobaczcie jak wyglądała nasza historia.

źródło: parenting.com


Metody odpieluchowywania

Zanim urodził się Ignaś dużo czytałam o NHN (naturalna higiena niemowląt). Jest to metoda, która polega na wysadzaniu nowo narodzonych maluszków, a dokładniej na zdejmowaniu pieluchy w kluczowych momentach. Wymaga ona od rodziców bacznej obserwacji maleństwa, tak by już po pierwszych oznakach ciała poznać, że maluszek chce się załatwić i móc szybko zareagować. Dzięki niej już od pierwszych miesięcy życia ograniczamy zużywanie pieluch. Dla mnie brzmiało to rewelacyjnie, jednak przyznaję szczerze, że nie jest to łatwa metoda. Mnie zdecydowanie przerosła.

Z opowieści wiem, że nasze babcie i mamy odpieluchowywały nas dużo wcześniej niż ma to miejsce teraz i już większość maluszków, które ukończyły 18 miesiąc życia nie nosiło pieluch. Nic dziwnego, tony tetry do prania (ba! gotowania) były zapewne wystarczającym argumentem, żeby jak najszybciej nauczyć malucha korzystania z nocnika. Wygoda pieluch jednorazowych sprawiła, że współczesnym rodzicom nie spieszy się do pożegnania z pieluchą. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy jak bardzo zanieczyszczamy przez ten czas środowisko i ile ton pieluch zużył nasz maluch w najmłodszych latach życia.

Podobno dopiero koncerny produkujące pieluchy jednorazowe rozpowszechniły teorię, że dzieci powinny żegnać się z pieluszką, wtedy gdy są same na to gotowe. Oczywiście na ten temat wypowiadał się znany lekarz, a równocześnie rozpoczęto produkcję pieluch w większym rozmiarze 15kg+.

Osobiście uważam, że rozpoczęcie sadzania na nocniku dzieci, które dopiero co nauczyły się same siedzieć, nie jest dobrą metodą. Kręgosłup takich maluchów nie jest jeszcze gotowy, żeby tyle czasu przebywać w pozycji pionowej. Jako kompromis między sumieniem (zanieczyszczanie środowiska pieluchami i kontakt skóry synka ze sztucznymi substancjami) a wygodą używałam w domu pieluch wielorazowych. Wyczytałam również, że najlepiej jest próbować odpieluchowywać dziecko w okolicach drugich urodzin (podobno do 18 miesiąca życia wciąż rozwijają się mięśnie pęcherza), choć pamiętajmy, że każde dziecko jest inne. Jedne odpieluchuje się przed drugim rokiem życia, inne dopiero po ukończeniu 2,5 roku.



Przygotowanie do odpieluchowania

Przygotowania zaczęłam moją ulubioną metodą - przez wspólne czytanie książek. Jesteśmy stałymi bywalcami w pobliskiej bibliotece i Ignaś chętnie wymienia sobie książki na nowe pozycje, więc obyło się bez dodatkowych kosztów. Przez kilka tygodni wypożyczaliśmy książeczki, które w tytule miały coś o pieluszce lub nocniku. Niestety żadna nie zachwyciła mnie na tyle, żebym mogła polecać ją na blogu, ale przerobiliśmy różne pozycje "Nocnik Maksa", "Pieluszka Maksa", "Basia, Franek i pielucha", "Żegnaj pieluszko", czy "Pan Pielucha". Polowałam też na polecaną "Nocnik nad nocnikami", ale niestety nie miałam okazji na nią trafić.

Tak jak wspomniałam, mnie one nie zachwyciły, natomiast Ignaś połknął bakcyla i chciał je czytać na okrągło. Zainteresował się wtedy kwestią nocnika, chętnie się do niego przymierzał i czasem lubił na nim przesiadywać.
źródło: empik.com


Niezbędnik

Jest kilka rzeczy, które świetnie się u nas sprawdziły i na pewno przyspieszyły proces odpieluchowania.

1) Nocnik
U nas najlepiej sprawdza się nocnik z IKEA: jest wysoki, ma wygodne oparcie, a przede wszystkim wyjmowaną wkładkę. Łatwo utrzymać go w czystości i maluch chętnie na nim siada. Dodatkowo od spodu ma materiał antypoślizgowy, dzięki czemu dziecko samo może z niego korzystać. Cena to ok. 20zł.

Próbowaliśmy używać nakładek na toaletę, ale u nas nie zdały egzaminu. Ignaś zdecydowanie pewniej czuje się na nocniku, no i sam może z niego korzystać kiedy tylko czuje potrzebę.

2) Majtki

Zaopatrzyliśmy się w dużą ilość majteczek: jedne gładkie, inne w rakiety, jeszcze inne w auta. Zwykłe, bawełniane, bez żadnych wkładów treningowych. Ignaś sam wybierał jakie wzory mu pasują, dzięki temu teraz chętnie je nosi. 

Na początku w ciągu dnia schodziła mi niezliczona ilość majteczek. Wciąż je prałam i przygotowywałam na kolejny dzień używania. Teraz jest zdecydowanie łatwiej. Do prania dodawałam antybakteryjny i sanityzujący proszek do pieluch Nappy Fresh.

3) Nocnik jednorazowy TRON




Zajmuje praktycznie tyle miejsca w torbie co pieluszka, a jest niezwykle praktyczny. Przydaje się w sytuacjach, kiedy nie ma dostępu do toalety (albo toaleta przyprawia nas o dreszcze - np. w pociągu), a maluch musi koniecznie z niej skorzystać.
O ile do auta zawsze możesz wrzucić awaryjny, plastikowy nocnik i skorzystać z niego w trasie, to już większość galerii, czy restauracji nie ma toalet przystosowanych dla maluchów. Zwykle wtedy zamykam się w pokoju dla mam z dziećmi lub po prostu w toalecie, rozstawiam jednorazowy nocnik na ziemi i spokojnie można załatwiać swoje potrzeby. Higienicznie i wygodnie.

Nocnik jest tekturowy, ale bardzo stabilny. Podobno utrzymuje wagę do 30kg. Ignaś chętnie z niego korzysta, więc zawsze mam go przy sobie.

Możecie go kupić na stronie sklepu Mama Ma w cenie 12zł za 2 sztuki.

 
Chłonny wkład w środku.


Nasza metoda

Metoda jaką obraliśmy to... zwykłe zdjęcie pieluszki i zastąpienie jej majteczkami. I tyle!

Spotkałam się z opinią, że jest to brutalna metoda. Ale ile Mam, tyle różnych zdań na dany temat. Dla mnie to najlepszy i najbardziej naturalny sposób na odpieluchowanie. Maluch może poczuć różnicę między 'mokro' a 'sucho' na własnej skórze i dzięki temu zacznie obserwować swój własny organizm.

Decydując się na tą metodę należy uzbroić się w cierpliwość. Trzeba liczyć się z tym, że na początku będą wpadki. Pełno wpadek. Nie można grozić, karać, denerwować się na dziecko, jeśli temu nie udało się załatwić na nocnik. Ja przygotowałam sobie oprócz zapasu czystej bielizny, całą szufladę najtańszych, bawełnianych ścierek TEKLA z Ikea. Bardzo je lubię, sprawdzają mi się w wielu sytuacjach. Gdy nazbierała się ich odpowiednia ilość (na początku szło to niezwykle szybko), to wrzucałam je do pralki na program gotowania i następnego dnia miałam już gotową kolejną porcję ścierek do wycierania.

Ważne jest też jak reagujemy na wpadki - dla mnie nie było problemem, że Ignaś obsiusiał nowe spodnie, dywan, czy kanapę. To jest naturalna część odpieluchowywania. Najczęściej do znudzenia powtarzałam: "O, widzę, że zrobiłeś siusiu! Świetnie! Następnym razem spróbuj zrobić do nocnika, albo zawołaj mamusię to ci pomogę". I szliśmy razem wycierać kałużę. Często angażowałam Ignasia we wspólne sprzątanie, gdy zdarzyła się wpadka.

Nasza historia

U nas sprawdziło się powiedzenie 'do trzech razy sztuka'.

Pierwsze próby podjęłam w momencie, gdy zobaczyłam u Ignasia pierwsze oznaki, że jest gotowy. Było to około 21/22 miesiąca życia. Interesował się tym, co robimy w toalecie, lubił pomagać przy zmianie pieluchy i sam prosił o wymianę na suchą, chętnie pokazywał części ciała i spełniał proste prośby typu 'Przynieś książeczkę'. Stwierdziłam, że czas rozpocząć próby i przerzuciłam się z pieluch na majtki. Niestety pierwsze dni były bez większych sukcesów, Ignaś potrafił stać w kałuży siusiu i nawet nie zawołać, że ma mokro. Siusiał co 15-20 minut, mimo, że praktycznie nic nie pił w tym czasie.
Niestety był to okres, w którym ja czułam się bardzo źle z powodu kolejnej ciąży, miałam nakaz leżenia i odpoczywania i nie dawałam sobie rady z ciągłym wycieraniem podłogi. Zauważyłam, że zaczynam się irytować kolejnymi wpadkami i brakiem postępu, więc podjęłam decyzję, że odpieluchowanie odłożymy na bardziej sprzyjający czas.

Druga próba wypadła w okolicach drugich urodzin. Ignaś zaczytany w pieluchowe książeczki postanawia przymierzać się do nocnika. Ja czuję się nieco lepiej, więc widząc te oznaki postanawiam spróbować po raz kolejny. Ściągam pieluchę i zamieniam na majtki. Początek był niemal identyczny - Ignaś potrafi stać w kałuży i nawet nie reagować. Ja cierpliwie wycieram i tłumaczę. Tłumaczę i wycieram, i tak wciąż po kilkanaście (jak nie kilkadziesiąt) razy na dzień. Po 2-3 dniach widać sukces, ponieważ Ignaś zaczyna wołać siusiu w momencie, gdy je robi. Wciąż za późno, ale to zawsze krok naprzód!
Jednak nasze próby odbywają się w środku zimy, więc z wygody i z obawy o przemarznięcie, na spacery zawsze zakładamy pieluchy. W domu Ignaś paraduje w majteczkach (wciąż zdarzają się wpadki), a na wyjście i do spania zakładamy mu pieluszkę. Wiem, że może to powodować mętlik w głowie dziecka, ale Ignaś coraz lepiej radził sobie z wołaniem siusiu w domu. Wpadki zdarzały się coraz rzadziej.

Gdy nadeszła wiosna (około 26 miesiąca życia) postanowiłam, że czas najwyższy na próbę generalną. Ignaś świetnie radził sobie z obsługą nocnika w domu, postanowiłam więc, że na najbliższy spacer wybierze się bez pieluchy. Zapakowałam mu kilka zmian garderoby do torby i Lisi Tata ruszył z Ignasiem na wyprawę do lasu. Efekt? Po 10 minutach Ignaś był cały obsiusiany. Oczywiście od razu został przebrany, ale nie przewidziałam, że obsiusia również buty. Musiał więc w mokrych wracać do domu na piechotę. I wiecie co, to chyba na niego zadziałało! W domu reagowałam zwykle natychmiast i przebierałam go w suche rzeczy. Tu nie było wyboru - musiał wrócić w mokrych butach.
Na następny spacer wybrałam się z nim sama - tym razem przygotowana na każdą ewentualność, zapakowałam do torby praktycznie wszystko. Wychodząc z domu wytłumaczyłam mu, że nie ma pieluszki i jeśli zachce mu się siusiu, to musi mnie zawołać i wtedy ja mu pomogę. Oczywiście już parę minut po wyjściu z domu usłyszałam "Mamuś! Siusiu!". Podeszłam więc szybko do pobliskiego drzewka i raz, dwa załatwiliśmy sprawę. Ignaś był zachwycony siusianiem na stojąco! Wcześniej korzystaliśmy tylko z nocnika, więc to była dla niego duża przygoda. Od tej pory wpadki na spacerze zdarzały się sporadycznie, może raz lub dwa razy. Również w domu Ignaś nie wołał nas, gdy chciało mu się siusiu, tylko dzielnie sam się rozbierał i wołał, gdy już było po wszystkim.

Odpieluchowania nie wspominam jako ciężkiej pracy. Ot, udało mi się trafić w momencie, kiedy Ignaś był na to sam gotowy. Każdy mały sukces Ignasia nagradzaliśmy oklaskami i okrzykami radości. Komu tylko się dało opowiadaliśmy jak Ignaś dzielnie sobie radzi, a on dumny słuchał pochwał.
Wciąż jeszcze czekamy na moment, kiedy będzie gotowy na całkowite odpieluchowanie. Nie spieszy się nam, Ignaś sam prosi o zakładanie pieluszki na noc, więc to robimy. Ale jesteśmy dumni z tego jak gładko i bezstresowo poszło nam pożegnanie z pieluszką.

Wnioski

Metod na  pożegnanie się z pieluszką jest cała masa, każdy rodzic znajdzie sposób, który w jego wypadku będzie się najlepiej sprawdzać. Większość maluchów odpieluchowana jest do 3 roku życia, gdyż przedszkola często jeszcze restrykcyjnie podchodzą do tematu pieluch.

Przy drugim maluszku postaram się zdecydowanie częściej korzystać z pieluch wielorazowych. Wiem, że dobrze zapięta nie musi przeciekać, a pranie i tak nastawiam co dzień, więc pewnie nie odczuję dodatkowej pracy. Korci mnie NHN, ale nic na siłę. Zobaczymy jak to będzie w praktyce, bo przecież każdy maluch jest inny i przy każdym trzeba wypracowywać wspólny system działania, tak by i dziecko, i rodzice byli zadowoleni.

8 komentarzy:

  1. My też na etapie odpieluchowania... wszystko opisałam na swoim blogu. Ja mam tylko ten problem, że to nie moje dziecko i po moim wyjściu wieczorami, nocą i rano niestety ma pieluchę :( też się interesowałam tym jednorazowym nocnikiem ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam Wasze zmagania na bieżąco i trzymam mocno kciuki, bo wiem, że łatwo nie jest!

      Usuń
  2. Super! Szczerze mówiąc planuję podobne odpieluchowanie. Jestem zdania że nic na siłę, Jaś skończył 20 m-cy i jak zrobi siku w pieluchę to mnie informuje, ale na nocnik nie chce siadać więc go nie zmuszam. Wychodzę z założenia, że samo przyjdzie mimo wszystko, bez nacisku, traktuję to tak jak siadanie, chodzenie itp, do niczego nigdy nie zmuszałam, wszystkiego sam się nauczył. Z opowieści mamy wiem, że nie sikałam w pieluchy w 10 m-cu życia, nie wiem jak to się udało, ale tak było, moja siostra później ok 12 m-ca ale czego nie pochwalam, byliśmy w gościach, mama nie założyła jej pieluchy i powiedziała że jak się zsika to będzie chodzić mokra i siostra od tamtej pory wołała że chce do toalety... Nie powiem... pielucha mimo wszystko jest wygodna szczególnie podczas dłuższych wyjść/podróży ;) ale na wszystko musi przyjść czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś były inne metody :) Ale ja też jestem zdecydowanie za bezstresowym wychowaniem, na wszystko przyjdzie czas! Powodzenia :)

      Usuń
  3. U nas ciągle jesteśmy na etapie prób. Córka nie mówi nam "przed", tylko pokazuje mokre spodnie. Ale mnie zmotyowałaś do spacerów bez pieluszek. Może zmiana środowiska na Nią wpłynie pozytywnie. Raz byliśmy w lesie bez pieluszki, ale po pierwszej wpadce założyłam pampersa. Powodzenia przy uczeniu spania bez pieluchy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spanie bez pieluchy zostawiamy na później, to już wyższa szkoła jazdy. A dla Ciebie dużo cierpliwości, na wszystko przyjdzie czas :)

      Usuń
  4. a w pieluchach wielorazowych Ignas nie czul mokro?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jaki rodzaj pieluszek wybierzesz - jeśli są to kieszonki z wkładem z mikrofibry, to często nie czuć wilgoci. Ja używałam głównie otulaczy, które wykładałam tetrą, więc rzeczywiście kontakt z wilgocią był, choć właśnie taki był mój plan ;) Jednak gdy wskoczyliśmy w majteczki, była to duża różnica, bowiem po zrobieniu siusiu nie tylko było wilgotno, ale też płynęło po nogach, czyli doznania całym sobą!

      Usuń