czwartek, 12 maja 2016

KONKURS: Z pingwinem na majówkę! + WYNIKI!

http://www.lisiamama.pl/2016/05/konkurs-z-pingwinem-na-majowke.html

Hej ho, ktoś z Was będzie miał szansę wziąć na majówkową podróż pingwina!


Zadanie konkursowe:

 

Opisz swoją ulubioną majówkową podróż. Gdzie byliście, jak lubicie spędzać majówkowy czas, a może macie jakieś plany i marzenia do zrealizowania?

 

Komentarze umieszczajcie pod tym postem.

 

Spośród zgłoszonych odpowiedzi wybiorę najciekawszą, a szczęśliwy zwycięzca zostanie nagrodzony zestawem "Pingwin" z termoizolacyjną torbą spacerową od Canpol babies. Ruszcie głową i dajcie się ponieść wyobraźni!

Czas trwania konkursu: 12 - 26 maja 2016


Warunki dodatkowe (czyli dla chętnych):
1. Konkurs organizowany jest dla fanów Lisiej Mamy, także jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to zapraszam do polubienia nas na Facebooku: TUTAJ
2. Niezła nagroda, prawda? Możemy podziękować sponsorowi przez polubienie strony: TUTAJ
3. Będzie mi bardzo miło, jeśli wieści o konkursie przekażesz swoim znajomym, udostępniając publicznie plakat: TUTAJ


WYNIKI:

Dziękuję za wszystkie komentarze - niektóre z nich były niezwykle przejmujące i wzruszające, inne przywoływały błogi uśmiech na mojej twarzy. Nie ma to jak majówka i rodzinnie spędzony czas! Najbliższa mojemu sercu była jedna wypowiedź, którą postanowiłam nagrodzić zestawem od Canpol babies. Jej autorką jest:

Bogna S.

 

U nas jeszcze minie sporo czasu, zanim wybierzemy się na podobną rodzinną podróż, ale już teraz marzą mi się wspólne przejażdżki rowerowe. Gratuluję i proszę o kontakt z danymi oraz numerem telefonu na adres: kontakt@lisiamama.pl




16 komentarzy:

  1. Moja podróż marzeń w czerwcu rozpoczyna się
    Bo rodzice nad morze zabierają mnie.
    Jestem Laurka jestem jeszcze mała
    Wiele z tej przygody nie będę pamiętała
    Ale najważniejsze to w niej będzie
    Że cały tydzień z rodzicami spędzę
    Mam dopiero 9 miesięcy
    Ale kocham ich bardzo malutkim mym sercem.
    Tatuś już wolne zaklepał w pracy swej
    Mamusia nie musi bo wychowuje mnie.
    Jestem dziewczynką z gór
    Więc wyobraźcie sobie wyraz twarzy mój
    Gdy tyle wody zobaczę i piasku
    Tyle parasoli no i golasków.
    Podróż z moich marzeń aż tydzień będzie trwała
    Będę z rodzicami plażami spacerowała.
    Mamusi też mi szepta ze mi pokaże
    Piasek i muszelki co leżą na plaży.
    Co to to morze co rodziców tak raduje
    Świetnie ta podróż rokuje��
    Tatuś nie będzie zabiegany
    zabiegany
    Będzie miał czas dla mnie i dla mamy
    Na ręce weźmie i mocno wytuli
    Może do snu też mnie utuli.



    W majówkę pogoda nam psikusa sprawiła
    I plany wszystkie nam pochrzaniła.
    Nie było grila ani roweru
    Ani lodów ani spacerów.
    Ale za to w domi było siedzenie
    Wspólne potraw różnych pichcenie.
    Wieczorem wspólne gilganie
    I przed telewizorem leniuhowanie.
    A.majówka nam się taka marzy
    Może za rok się taka przydarzy:
    Zielona trawa i upalne słońce
    Wielki koc i maje kwitnące.
    Siedzimy gdzieś na leśnej polanie
    Cichej spokojnej w lesie schowanej
    Jesteśmy w trójeczkę
    Ja maż i obok mamy córeczkę.
    Laurka biegać już potrafi
    Chociaż fikolek czasem sie jej trafi.
    Siedzimy tak słuchamy śpiewu ptaków
    Takiej majówki dla wszystkich rodaków��

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasza majówka w domku spędzona,
    bo plany pokrzyżowała pogoda.
    Lecz to nic, żadna to krzywda,
    bo w ramionach jest Oliwka!
    Nasza piękna, ukochana,
    chmury brzydkie swym uśmiechem przegania.
    Z nią się nudy nie boimy
    nawet gdy w domu przed tv siedzimy.
    Bo ona taka jest bystra i żywa
    piskami, psotkami nas zadziwia.
    chociaż ma dopiero 7 miesięcy
    nie brak w niej do zabawy i pieszczot chęci.
    Tyyle wolnego tatuś miał w pracy,
    a złapaliśmy się na pogody haczyk...
    Pozostaje czas miło spędzić,
    w rodzinnym gronie pogawędzić.
    Może za rok, może za dwa
    w daleką podróż wyruszyć się uda.
    Byle już nie tylko w trójeczkę,
    bo marzę by mieć dzieciaczków czwóreczkę.
    Wtedy majówka to genialna sprawa
    po krańce świata wyprawa.
    By dzieciątka uczyć miłości
    w bezgranicznej wzajemności.
    Taki urlopik mi się marzy
    wśród dzieci krzyków, objęć i niezapomnianych zdarzeń <3
    Będziemy dążyli by się spełniło
    by serca nasze miłością tętniło <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie podpisałyśmy się, w sumie dwa podobne ale nas poniosło :)

      Usuń
  3. Nasza majówka w domu spędzona,
    lecz to żadna do zabawy przeszkoda.
    Bo my w domku mamy Oliwkę,
    która najbrzydszy dzień zamieni w słoneczną wyspę.
    Majówka nasza najpiękniejsza,
    bo z córeczką naszą pierwsza.
    Mimo, że w czterech ścianach wypadła,
    nuda w starciu z Oliwką aż zbladła :)
    Na nic zabawki, bujaczki i maty,
    najlepiej jest w ramionach taty!
    Już po raz kolejny mieszkanie zwiedzamy,
    szukając skarbów w torebkach mamy :)
    a mama marzy, oj skrycie śni,
    by mieć gromadkę: mama, tata i MY.
    By Oliwka rodzeństwo miała,
    za rok czy dwa beztrosko po łące z braciszkiem biegała.
    Wtedy to w podróż majówkową pojedziemy,
    prawdziwą, rodzinną, miłością spełnieni.
    Mam nadzieję, że to bliskie marzenia,
    spełnią się w oku mgnienia <3



    plakat udostępniony na fb. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje miejsce na ziemi to…góry! Kocham wędrówki po górach i zdobywanie szczytów górskich.Na szlaku oddycham pełną piersią zdrowym górskim powietrzem,cieszę oczy i duszę wspaniałymi widokami,podziwiam potęgę natury,chłonę ciszę.Ożywam i ładuję akumulatory.Czerpię siłę na walkę z problemami życia codziennego,choć jestem wśród gór takim malutkim punkcikiem,dają mi poczucie ,że jestem wielka,szczególnie jak z wielkim trudem dotrę na szczyt.Dają mi szczęście :) I nie tylko mi.Na szczęście 12 letni syn i mąż też podzielają moja pasję.W zeszłym roku na majówkę zabraliśmy syna do Morskiego Oka,po drodze urządziliśmy sobie wspaniały piknik na górskiej polanie pełnej kwiatów,wśród dumnych majestatycznych gór.....było cudownie.Zbliżyliśmy się do siebie,porozmawialiśmy na wiele tematów na co w codziennej rzeczywistości w dobie telewizji,internetu brakuje czasu.W tym roku na szlak po raz pierwszy w wózku pojechała Alicja nasza malutka córeczka :)Było cudownie....nasza rodzina cały dzień razem :) Mam cichutkie marzenie by zawsze tak było.....a na Majówki z pewnością tak będzie co rok :)

    OdpowiedzUsuń
  5. My naszą majówkę spędziliśmy w Londynie (szkoda, że nie można w poście wstawić zdjęcia). Bardzo baliśmy się lotu. Ale nasza mała była tak zajęta oglądaniem samolotu i stewardess, że nie zwróciła uwagi na zatkane uszka. Następnego dnia czekały jeszcze większe atrakcje :) Jazda londyńskim metrem, przejażdżka London Eye, wizyta pod Pałacem Buckingham i Big Benem. Córa była tak przejęta, że nawet nie zrobiła sobie drzemki. Zwiedzając, odkryliśmy świetny park, gdzie zrobiliśmy sobie piknik :) Od mieszkańców dowiedzieliśmy się, że to Battersea Park. Weekend zleciał nam bardzo szybko i zanim się obejrzeliśmy, trzeba było wracać do Polski. Ale wspomnienia niesamowite. Udowodniliśmy i sobie i innym, że dziecko w niczym nie ogranicza. Nawet w podróżowaniu :) Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  6. Nasza majówkowa wyprawa nie była daleką podróżą,ale wspólną rodzinną rowerową wycieczką .Starszy synek na swoim rowerku,młodszy bezpiecznie przypięty w rowerowym foteliku i ruszamy w drogę!Polne drogi,leśne ścieżki,a wokół przyroda budząca się do życia zachwycała swym pięknem ,ciszą i cudowną zielenią.Piknikowe jedzenie na leśnej polanie smakowało wyśmienicie!Małe polne stworzonka wzbudzały zachwyt i zdziwienie Maluchów.Wspólne odkrywanie świata i przeżyte cudowne chwile chcę opisać w krótkiej rymowance:
    Jestem Mamą dwóch chłopaczków,małych słodkich Rozrabiaczków,
    Malcy przygody kochają z Mamą ,Tatą w świat ruszają.
    Gdy majowe słoneczko świeciło błyszczące,
    na wyprawę się wybrały moje małe Brzdące.
    Mama torbę spakowała ,smakołyki w niej schowała,
    Tata rowery przygotował w jednym fotelik wmontował.
    Młodszego Smyka w nim przypina- Oj poważna Taty mina!
    Czy po łące ,czy po lesie ,rower szybko Malców niesie.
    Blisko Mama jest i Tata ,to Najlepsza Podróż Świata!
    Tutaj rzeczka ,tam strumyczek,a tu ciekawy kamyczek.
    Tutaj gniazdo,tam mrowisko.Malców fascynuje wszystko!
    O biedronka ma kropeczki!A motylek jest w paseczki!
    Mamo ,Tato spójrz pajączek!Czemu ma aż tyle rączek?
    To dopiero jest przygoda,czas do domu wracać szkoda...
    Taka Majowa Wyprawa,z Mamą ,Tatą super Sprawa!
    Cudowny majowy dzień ,radość i zachwyt dzieci,odkrywanie świata ich oczami-niesamowite wspomnienia.Pozdrawiam serdecznie Bogna S.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja ulubiona majówka , to majówka spędzona na Suwalszczyźnie, na spływie kajakowym... Rospuda Netta, Kanał Augustowski, Biebrza to jest to co kocham...spokój, cisza, dzika natura,rwąca rzeka...człowiek, wie,że żyje,oddycha pełną piersią,cieszy się z każdego kilometra, który przepłynął (choć nieraz ręce bolą)...poznaje samego siebie,słyszy własne myśli...człowiek uczy się od nowa...zbiera gałęzie w lesie i rozpala ognisko, na ognisku stawia duży garnek i gotuje dla wszystkich to co ma, śpi w namiocie, myje się w rzece,wieczorem rozmyśla przy ognisku...dookoła podziwia piękną naturę,słucha śpiewu ptaków,płynąc widzi konie i krowy pasące się na łące,kaczki i łabędzie siedzące na swych gniazdach i pilnujące potomstwa, spotyka przyjaznych ludzi,którzy częstują mlekiem, jabłkiem,obiadem,chlebem...jeden Pan zaprosił nas wszystkich nawet do swej swojskiej sauny, gdzie biczowaliśmy się gałęzią z liśćmi...dla mnie było to niezapomniane wspomnienie...Dziś jestem żoną i mamą ,i jeśli będzie to możliwe,to chciałabym zabrać moja rodzinę na taki właśnie spływ kajakowy, bo nie ma nic piękniejszego ,niż natura,i wspólnie spędzone chwile z ludźmi , których się kocha...Zapraszam i pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepsza majówka? To nie ta zagranicą, nie ta daleko,nie planowana. Najlepszą majówkę przeżyłam wczoraj, wyjeżdżając po drzemce Lili kawałeczek za miasto. Byliśmy tylko we trójkę (ok, czwórkę, piętnastotygodniowy Ktoś w brzuszku też się liczy), dokoła pachniał las, mała śmigała na hulajnodze, zaśmiewając się w głos z radości, że posiadła tę umiejętność. Rzucaliśmy freesbee, obejrzeliśmy stary dąb, wspominaliśmy nasze dzieciństwo, kiedy biegało się boso po łące i zjadało poziomki z krzaczka. Było nam dobrze, bo byliśmy razem. Chcemy celebrować taką zwykłą, piękną codzienność.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wierszyków pisać nie umiem ale swoimi słowami opiszę naszą pamiętną majówkę. Synek dopiero co skończył roczek. Jest bardzo ciekawy życia, nowych miejsc przedmiotów. Uwielbiamy spędzać wspólnie czas, a niestety mamy go bardzo mało dlatego wybraliśmy się na wycieczkę w nasze ulubione i pamiętne miejsce. To Nadwarciański Gród. Miejsce w którym wraz z mężem spędzaliśmy pierwsze randki, potem miejsce pierwszych wyznań miłosnych, aż po oświadczyny w rocznicę naszego związku. Dlatego majóweczka nie mogła odbyć się w innym miejscu. Nadwarciański Gród jest miejscem w którym można pospacerować, wdychać świeżego powietrza i wsłuchiwać się w śpiew ptaków. I tak też zrobiliśmy, byliśmy też na kładce, która służy do przeprawiania się na drugi brzeg. Zrobiliśmy sobie mały piknik w lesie. Pomoczyliśmy stópki w Warcie. Pobiegaliśmy po łące. Na koniec nie mogliśmy ominąć placu zabaw. Synek najbardziej ucieszył się na wspólne zjeżdżanie ze zjeżdżalni z tatusiem. Kacperek po powrocie do domu padł ze zmęczenia jak nigdy dotąd. A my przy nim. Każdego dnia oglądamy zdjęcia z tej wyprawy cieszymy się widokiem naszego uśmiechniętego szczęścia. Mamy tyle cudownych zdjęć chętnie podzieliłabym się nimi tutaj ale niestety nie ma takiej możliwości. Polecamy wszystkim to miejsce, warte odwiedzenia jak i cały park krajobrazowy w naszej okolicy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na majówkę chciałabym zabrać moją córeczkę w podróż do niezwykłej krainy, do której wstęp mają tylko wybrani. W miejscu tym córka mogłaby spotkać mojego ukochanego Tatę, a jej Dziadziusia, który odszedł od nas ponad rok temu i nie było mu dane poznać wnuczki. Było mi bardzo ciężko, gdy z jednej strony nosiłam w sobie nowe życie, a z drugiej strony patrzyłam, jak drugie życie gaśnie i nic nie mogę zrobić. Wtedy to właśnie ta mała iskierka, którą nosiłam w moim brzuszku dodawała mi siły. Chciałabym wybrać się w tę podróż z córką, aby mój Tato mógł chociaż raz pocałować i przytulić swoją wnusię, a moja córeczka mogłaby poznać najfajniejszego Dziadziusia pod słońcem. Chciałabym także zobaczyć radość mojego Taty, gdy jego ukochana córeczka została mamą. Wiem, że byłby ze mnie dumny. Dzięki temu doświadczeniu moje życie byłoby szczęśliwsze, a ja w końcu odnalazłabym spokój i poczucie spełnienia, jako mama i jako córka. Szkoda, że taka majówka możliwa jest jedynie w krainie moich marzeń…

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiamy wycieczki do pobliskiego skansenu w KOlbuszowej i każdemu je polecamy. Niezwykle miło wiosną i nie tylko podziwiać piekną polską przyrodę i leniwie spacerować wśród chatek pokrytych strzechą, patrzec na drewniane wiatraki, słuchac szumu wody płynącego w młynie wodnym, usiaść na łąweczce i patrzeć na kaczki pływające po stawach, oderwac się od tej wiecznej codziennej bieganiny i przenieśc w czasie do dawnych lat kiedy to przyroda narzucała rytm pracy i odpoczynku ludziom, którzy bez tej techniki byli moim zdaniem spokojniejsi, weselsi i szczęsliwsi bo skupiali się bardziej na sobie i relacjach międzyludzkich. Chcę swoim pociech małemu synkowi i starszej córci pokazać ten inny świat, zapoznac z dawnymi ginącymi zawodami i przybliżyć piękne zwyczaje ludowe. Taki zestaw pingwinkowy na pewno by się przydał w czasie zwiedzania ;-) pozdrawiamy cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nasza majówkowa podróż odbyła się w nietypowy sposób, który był dość trudny dla nas a zarazem bardzo wyjątkowy. Tę zeszłoroczną podróż będziemy wspominać zawsze. Mając 20 lat byłam w 8 miesiącu ciąży, wtedy jeszcze myślałam, że został mi kolejny do narodzin dziecka - zapewniała mnie pani doktor. Mieliśmy wybrać się nad morze, aby dla zdrowotności powdychać jodu wczesnym porankiem. Jednak następnego dnia po wizycie u ginekologa zaczął się poród. Z początku odeszły mi wody dlatego byłam zmuszona jechać do szpitala. W całym zamęcie nie miałam nawet chwili, aby się przerazić całym porodem i przygotować się na ból. Ku mojemu zaskoczeniu poród przebiegł sprawnie, trwał trzy godziny - położna stwierdziła, że to książkowy przypadek. Jednak to nie koniec zaskoczeń, jakie przygotował dla mnie los. Po położeniu mi dziecka na brzuchu, położna dostrzegła deformację czaszki mojego syna. Widziałam w jej oczach, że coś jest nie tak. Chwila radości jaką czerpałam z pierwszego dotyku dziecka zmieniła się w lawinę łez. Bez słowa lekarze przewieźli dziecko na odział dla noworodków, gdzie postawili diagnozę - kraniostenoza. W pierwszej chwili nie wiedziałam co to jest, jednak lekarze stanęli na wysokości zadania tłumacząc mi prostym, swojskim językiem na czym polega wada genetyczna mojego syna. Już wtedy wiedziałam, że konieczna będzie operacja. Szpital w Kaliszu niezwłocznie skontaktował się ze szpitalem w Łodzi, gdzie miało być przewiezione dziecko karetką. Pozostając cały czas na oddziale dla noworodków czekaliśmy na naszą pierwszą, jakże ważną podróż syna. Dzień przed wyjazdem, wieczorną porą poszłam pożegnać się z synkiem z racji tego, iż do Łodzi musiałam dojechać na własną rękę, gdyż miejsca w karetce były zarezerwowane dla zespołu lekarzy, którzy w razie potrzeby mieli ratować życie dziecka. Wchodząc do sali, jedyne co mogłam zrobić to dotykać dziecko. To nie ja zmieniłam mu pierwszego pampersa, nie ja pierwszy raz go nakarmiłam, nie ja go pierwszy raz uspokoiłam, gdy zaczął płakać. To czego tak się bałam zupełnie mnie ominęło - dzisiaj oddała bym za to wszystko. Tego wieczoru spędziłam z dzieckiem ponad godzinę i miałam problem, aby wyjść z sali. Pielęgniarki jednak prosiły o opuszczenie jej, gdyż było już naprawdę późno, synek spał a ja głaskając go po główce wyszeptałam mu - Kocham Cię. Wstałam zmierzając do drzwi, gdy usłyszałam westchnienie syna. Było to niewypowiedziane, lecz sercem pokazane MAMO ZOSTAŃ. Rozkleiłam się, to był ten moment w którym poczułam silną więź matki i dziecka. Cały lęk jaki miałam w sobie w obawie, że będąc w tak młodym wieku nie sprostam w byciu matką po prostu minął. Syn został zoperowany a nasza majówka trwała 23 dni, podczas której syn walczył o swoją przyszłość. To była trudna lecz najcudowniejsza majówka jaką mogłam sobie wymarzyć, to ten okres pokrzyżował moje plany wypoczynkowe pozwalając w zamian zrozumieć czym jest rodzicielstwo, dając mi bagaż doświadczeń, który zawsze przypomni mi jaką wartość ma życie. Dziś syn ma się dobrze i pomimo sprzeczności losu nadal potrafimy patrzeć w przyszłość - PS. Tak w tym roku jedziemy nad morze - we trójkę <3 Pozdrawiam, Justyna Ziemczak

    OdpowiedzUsuń
  13. Na majówce byliśmy o tu, pod blokiem. Zamiarem było wytępienie mrówek, bo niestraszne są im wysokości i pakują się już do skrzynek balkonowych. Ale jak maluch zobaczył te drobne czarne kropeczki zasuwające po ścianach i trawniku, to zapragnął iść ich tropem. A jak matka zobaczyła jego zainteresowanie tematem, to usiadła na trawce i napawała się chwilą wolności, bez dziecka uczepionego nogawki. A ta chwila trwała, i trwała, i trwała… Okrzykom nie było końca, gdy któraś z mrówek niosła swój łup do gniazda. Miał taką radość w głosie i oczach, że powychodzili wszyscy sąsiedzi i okazało się, że też już mają problem z mrówkami. Zaraz znalazł się jakiś aktywista, który miał czas i zgłosił ich inwazję do administracji. Po długim weekendzie będzie szerzej zakrojona akcja antymrówkowa. A póki co majówkujemy dalej podziwiając te małe stworzenia, chociaż teraz matka schodzi z leżaczkiem i wystawia buzię do słoneczka…

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dziękuję za wyróżnienie mojej wypowiedzi konkursowej i Wspaniałą Nagrodę . Podziękowania składam Lisiej Mamie oraz sponsorowi konkursu Canpol babies. Śliczny Zestaw z Pingwinkiem zabierzemy na następną Rowerową Wyprawę!
    Pozdrawiam serdecznie Bogna S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń