sobota, 21 maja 2016

Druga ciąża i nasze ostatnie tygodnie we troje

Całkiem niedawno zdradziłam Wam sekret, który noszę w sercu, a właściwie pod sercem, od dobrych paru miesięcy. Dostałam od Was ogrom gratulacji, za które jeszcze raz bardzo dziękuję. Jesteśmy przeszczęśliwi, bo zawsze chcieliśmy mieć lisią gromadkę. A ponieważ zasypujecie mnie pytaniami o ciążę, czas wreszcie napisać o niej parę słów.

Agata Kreft Cyk Cyk Studio: http://cykcykstudio.pl/


Dlaczego tak późno piszę o ciąży? 


Wiele z Was też spodziewa się kolejnego maluszka i jest bardzo ciekawych, jak my radzimy sobie z nową sytuacją. Wiem, że posty ciążowe cieszą się dużym powodzeniem i chętnie byście je czytali. Niestety u mnie druga ciąża jest zdecydowanie trudniejsza od tej pierwszej. Praktycznie od pierwszych dni czułam się bardzo kiepsko, miałam ciągłe bóle brzucha i musiałam dużo leżeć i odpoczywać. Każdy kolejny tydzień ciąży to był mój mały sukces, szczególnie gdy po stresujących wizytach u lekarza dowiadywałam się, że wszystko jest OK. 

Pierwszy trymestr był fatalny, brakowało mi totalnie sił i miałam całodniowe mdłości (ba! gdyby na mdłościach się kończyło...). Nie mogłam nawet ruszyć się z domu na zakupy, bo czułam się, jakbym miała ciągłą grypę żołądkową. Czekałam na ten drugi trymestr z wytęsknieniem. Potem w internecie natknęłam się na hasło 'niepowściągliwe wymioty ciężarnych' i dowiedziałam się, że nie jestem z tym sama. Nawet księżna Kate na to cierpiała, więc i ja muszę dać radę. Cała rodzina przepowiadała mi, że z takimi dolegliwościami mogę spodziewać się bliźniaków. Bliźniaków? Jak ja dam radę z dwulatkiem i bliźniakami? Badanie za badaniem potwierdziło, że sprawcą całego zamieszania jest zdecydowanie jeden maluszek. I już w 12 tygodniu poznałam jego płeć, taki z niego mały nicpoń!

Początek drugiego trymestru wcale nie był lepszy. Wracały mi powoli siły, przywykłam do ciągłych skurczy i dużo odpoczywałam. Oczywiście wymioty towarzyszyły mi tak długo, jak tylko się dało... ustąpiły w okolicach 22 tygodnia ciąży. Wtedy też poczułam się nieco lepiej, choć momentalnie na miejsce mdłości wskoczyła zgaga. Myślałam sobie, że jak tak dalej pójdzie, to chyba zaliczę wszystkie możliwe dolegliwości ciążowe.
Nie należę do osób, które rozczulają się nad ruchami malucha w brzuchu, jednak każdy kopniak dawał mi znać, że dzidziuś rośnie i jest z nim wszystko dobrze. Na USG połówkowym już nie było żadnych wątpliwości co do płci - chłopiec jak się patrzy! Czułam tak od początku ciąży - Ignaś będzie mieć braciszka!
Pod koniec drugiego trymestru ustąpiły mi skurcze. Poczułam się zdecydowanie lepiej, zapisałam się nawet na zajęcia dla ciężarnych na które chodziłam będąc w pierwszej ciąży. Teraz zmienił się nieco system fundowania zajęć, a jeśli jesteście chętne, to więcej informacji możecie znaleźć na stronie FemFit

Trzeci trymestr zaczął się całkiem przyjemnie. Pracowałam nad powrotem do kondycji, bowiem tygodnie leżenia dały mi się we znaki. O wadze nawet nie chcę wspominać :) Miałam energię na to, żeby wyjść z domu i spotkać się z koleżankami. Mogłam wreszcie skupić się na Ignasiu i celebrować ostatnie tygodnie we troje. Zaczęłam też bardziej udzielać się na blogu, którego zaniedbałam przez ostatnie tygodnie.
Teraz mija 32 tydzień ciąży - niestety wróciły mi bolesne skurcze i znów od wczorajszego wieczora cały czas leżę w łóżku. Sielanka nie trwała długo, choć ja zdawałam sobie sprawę z faktu, że jeszcze najgorsze zdecydowanie przede mną. W głowie mam jednak myśl, że dzidziuś jest już duży, że ma już płuca i że będzie, co ma być. Ale my damy radę, choćby nie wiem co!

Druga ciąża w porównaniu do pierwszej


Większość mam, które są w pierwszej ciąży dokładnie wie, który to tydzień, który miesiąc, jak duży jest maluszek. Co tydzień wyczytuje jakie zmiany zachodzą obecnie w jej organizmie i jak rozwija się maleństwo. Druga ciąża, mimo, że wyczekiwana, już tak nie jest celebrowana. Nigdy nie mam pewności, który to aktualnie tydzień. Kojarzę, że to trzeci trymestr i wiem mniej więcej ile mi jeszcze zostało do finiszu. Szkoła rodzenia to w tym przypadku zdecydowanie marnowanie czasu, lepiej pójść na plac budowy i poprzyglądać się koparkom.

Pisząc tego posta zajrzałam z ciekawości do pamiętnika z pierwszej ciąży. Wtedy już miałam przygotowane ubranka dla Ignasia (pamiętacie nielegalną pralnię dziecięcych ubranek?) i do mojej Mamy dochodziło właśnie, że zostanie Babcią (odbieranie mamusieństwa). Uświadomiło mi to, że TEN dzień zbliża się wielkimi krokami i warto powoli zainteresować się wyprawką do szpitala, czy ubrankami. Wciąż miałam bowiem wrażanie, że jeszcze tyle czasu i spokojnie wszystko zdążę przygotować. Czas jednak gna jak szalony, szczególnie gdy u boku mam dzikiego dwulatka.


Ignaś starszym bratem


Gdy tylko brzuszek był widoczny powiedzieliśmy Ignasiowi, że będzie miał braciszka. Dużo z nim rozmawiałam i tłumaczyłam abstrakcyjną dla niego rzecz - w domu niedługo będzie mały dzidziuś. Szczególnie pomogła nam jedna książeczka, o której zdecydowanie napiszę oddzielnego posta. 

Ignaś jest niesamowicie empatyczny, nie sądziłam, że dwulatek może tyle rozumieć. Wzrusza mnie niesamowicie, gdy podchodzi do mnie i pukając delikatnie w brzuch mówi 'Cześć dzidziu!'. Gdy leżę w łóżku z bolesnymi skurczami, podchodzi do mnie i gładząc mnie, mówi 'Aja, aja! Brzuch nie ała już'. 

Dużo rozmyślam o tym jak to będzie po narodzinach. Ignaś, dotąd będący w centrum mojej uwagi, będzie musiał zrozumieć, że na świecie jest jeszcze jeden maluszek, który też potrzebuje mamy. Jego mamy. Liczę, że jest już na tyle dużym i pojętnym chłopcem, że powinien to zrozumieć. Choć priorytetem jest dla mnie, żeby nie czuł się odrzucony, czy zapomniany. Muszę pamiętać, że on też jest jeszcze mały i bardzo potrzebuje mojej uwagi. Będę musiała ogarnąć sztukę 'rozdwajania się', ale przecież mamy mogą wszystko, prawda?

Mając świadomość tego, że czas pędzi nieubłaganie szybko, staramy się celebrować każdą chwilę. Szczególnie te momenty, gdy jesteśmy we troje. Jeszcze we troje. Niedługo nasz świat znów wywróci się do góry nogami, mimo, że dopiero od niedawna czujemy, że jakoś go sobie ułożyliśmy.

Od znajomych, którzy mają więcej niż jedno dziecko wiem, że będzie ciężko. Że wszystkie problemy, choroby, czy wydatki będą podwójne. Jednak podwójna będzie też radość, satysfakcja, duma. Jesteśmy pewni, że warto i cieszymy się przeogromnie, że Ignaś dostanie najlepszy prezent jaki można dostać od własnych rodziców - rodzeństwo. 

Jeśli macie do mnie pytania to śmiało piszcie (czy w komentarzach, czy w wiadomościach prywatnych). Na wszystkie chętnie odpowiem. Z chęcią też dowiem się, ile moich czytelniczek spodziewa się kolejnego maluszka i czy u Was też jest ciężko? Czy może wręcz odwrotnie?

Agata Kreft Cyk Cyk Studio
Agata Kreft Cyk Cyk Studio

6 komentarzy:

  1. Zazdroszczę :) My jak na razie we trójkę, ale mam nadzieję, że to się zmieni. Może nie już, bo nasza Perełka ma 7 miesięcy dopiero i obawiam się, że nie podołam, ale za rok...:) Jestem młodą mamą, 24 lata, radzę sobie sama bez mam i babć stąd te obawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzielna młoda Mama! Trzymam kciuki zatem za rok, oby się spełniło :)

      Usuń
  2. Ignaś na pewno będzie świetnym starszym bratem :) Ja zawsze marzyłam, by mieć starszego brata - no i się w końcu brata doczekałam, tylko że jakoś młodszy był ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi, jak się nie ma co się lubi... ;)

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia :)

    Obserwuje, liczę na to samo.
    Zapraszam do nas: https://zuzienkaimamak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie, śliczna córeczka! :)

      Usuń