piątek, 8 kwietnia 2016

Pachnące opowieści - książeczki zapachowe

Kto śledzi nas na instagramie, ten wie, że niedawno kupiliśmy trzy książeczki z serii Pachnące opowieści. Dużo z Was pytało się mnie, jak się sprawdzają i co za zapachy kryją się w środku.

http://www.lisiamama.pl/2016/04/pachnace-opowiesci-ksiazeczki-zapachowe.html



'Pachnące opowieści' z wydawnictwa Olesiejuk, to cztery osobne historyjki: 'Skunks, który pachniał wanilią', 'Rycerz Stopa', 'Księżniczka Malina' oraz 'Wilk, który pachniał truskawkami'. My przeczytaliśmy trzy z nich:

'Księżniczka Malina'


'Księżniczka Malina' jak się domyślacie, cudnie pachniała malinami. Jednak jej los się zmienił, gdy zła czarownica rzuciła na nią klątwę. Ale czy sprawiło to jej więcej szkody, czy korzyści?





'Rycerz Stopa'


'Rycerz Stopa' to historia rycerza, który śmierdział niemytymi stopami. Wszyscy przed nim uciekali, zanim zdołał odbyć jakąkolwiek walkę. Coś jednak sprawiło, że pewnego dnia rycerz zapachniał jak kwitnący bez.







'Wilk, który pachniał truskawkami'


'Wilk, który pachniał truskawkami' na początku tej historii śmierdział przeokropnie. Szukał więc sposobu, by pozbyć się brzydkiego zapachu. Jak sam tytuł zdradza, zadziałały truskawki :)





Recenzja


Jak możecie zobaczyć na powyższych zdjęciach, każda z książeczek ma bardzo miłe dla oka ilustracje. Same historie są dobrze napisane i bardzo wciągające, także już dwulatek z chęcią wysłuchał ich do końca.

Sięgnęłam po nie głównie zachęcona hasłem - 'książeczki zapachowe'. Dla mnie to totalna nowość i świetny pomysł, na pobudzenie innego niż zazwyczaj zmysłu u malucha. Nastawiłam się na pachnące książki, gdzie każda strona wypełniona jest innym zapachem. I tu trochę się rozczarowałam. W każdej z książeczek pachną jedynie dwie strony - jedna na początku i jedna na końcu opowieści. I za każdym razem jest to zapach przyjemny (bez, maliny, truskawki), jak i dość bardzo nieprzyjemny (skisła cebula). Nie obwąchiwałam ich dokładnie, ale smrodek chyba w każdej książce pachniał podobnie.

Ignaś z wielką chęcią powąchał rycerza Stopę na początku wspólnego czytania i niestety smrodek tak go zraził, że już nie chciał wąchać stron, które nawet ładnie pachniały. Widocznie jest jeszcze za mały, a możliwe, że starsze dziecko chętniej podejdzie do zapachowego eksperymentu.

Kupując książki nastawiałam się na coś zupełnie innego, całą gamę pachnących stron. Same historie są miłe i ciekawe, warto je mieć na półce, ale nie nastawiajcie się zbytnio na różnorodne zapachy. Widocznie jest to trudne zadanie dla wydawnictwa, albo ciekawa nisza do wykorzystania. A może znacie inne pachnące książeczki, które pozwolą maluchom na naukę zapachów przez wspólną zabawę? Z chęcią przetestowałabym coś takiego!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz