środa, 23 marca 2016

Recenzja: kreatywne klocki Meli

Jestem pewna, że każde dziecko ma w swoim domu klocki: drewniane, piankowe, plastikowe. Wybór na rynku jest naprawdę olbrzymi i każdy może znaleźć coś dla siebie. My jesteśmy fanami ich układania, dlatego ucieszyliśmy się ogromnie, kiedy trafiliśmy na zupełnie nowe dla nas klocki Meli.

http://www.lisiamama.pl/2016/03/recenzja-kreatywne-klocki-meli.html

Kreatywne klocki Meli od polskiego producenta Afelo to małe, kolorowe elementy konstrukcyjne, które można łączyć w dowolne kształty. Co ciekawe, można tworzyć z nich zarówno figury płaskie, jak i te przestrzenne. Do pudełka z klockami dołączona jest mała ściągawka z tym, co można z nich zbudować, np. gitarę, koparkę, kaczkę, czy czołg. Jak przystało na zabawę z klockami, jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia!



Meli, ze względu na małe elementy, oznaczone są wiekowo, jako klocki 3+. Nasz dwuletni Ignasiek chętnie jednak bawił się w sortowanie klocków kolorami, a nawet udało mu się zbudować z nich węża. Prawda jest taka, że całą rodziną usiedliśmy przy stole i wspólnie próbowaliśmy zbudować coś ekstra. Ignasiowy tata stworzył spychacz, ja natomiast dinozaura. Budowanie z klocków nie jest łatwe nawet dla nas - dorosłych, zapewne potrzeba sporo wprawy by stworzyć coś samemu. Zdecydowanie są to klocki dla starszaków, które lubią kreatywnie spędzać czas.

Spychacz made by lisi tata
Spychacz podbił serce Ignasia, niestety nie wytrzymał eksploatacji jaką zafundowano

Wszystkie klocki są w tym samym kształcie, różnią się jedynie kolorami. Sądzę, że ciekawiej byłoby, gdyby dołączone zostały też inne wielkości, np. połówki lub ćwiartki. Ułatwiłoby to budowanie przedmiotów, często bowiem brakowało nam małego elementu, który spoiłby całą konstrukcję. 

Zestawy klocków dostępne są w wariantach: 150, 300, 600 lub 1000 elementów. W każdym pudełku jest 12 bazowych kolorów. Wypatrzyłam na stronie producenta, że oprócz tych zestawów, są jeszcze specjalne klocki Meli dla dziewczynek, ale różnią się raczej tylko ilością różu w pudełku.

Miało być elegancko - klocki w misce na środku stołu. Taak...
A po lewej wąż! Sssss!

Bardzo chętnie będziemy wracać do zabawy z klockami Meli. Pewnie na razie  ograniczymy się do płaskich konstrukcji i powoli, powoli (jak lisia mama to ogarnie) będziemy przechodzić na figury przestrzenne. Klocki to jedne z naszych ulubionych zabaw, jestem pewna, że Meli będą nam towarzyszyć jeszcze przez wiele lat!

Testowaliśmy opakowanie kloców, które miało 300 elementów w ramach współpracy z firmą Afelo. 

Łączenie klocków jest banalnie proste, ale wymaga skupienia.
Z moim dinozaurem też nie było tak źle! Był dla mnie wyzwaniem, ale Igi na szczęście ma bujną wyobraźnię.

2 komentarze:

  1. Oo, może byłyby odpowiednie dla 6 latki, która już nie przepada za zwykłymi klockami plastikowymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że jak najbardziej. Dla mnie przynajmniej były wyzwaniem ;)

      Usuń