niedziela, 27 września 2015

19: dziewiętnasty miesiąc z życia Ignasia


Sokoli wzrok, wyśmienity słuch, a ja przy swoim dziecku czuję się niejako dziwnie. Ignaś potrafi zauważyć przedmioty po drugiej stronie ulicy, które mi rozmazują się zza okularów. Gdy po niebie leci samolot, zanim ja zdążę go usłyszeć, to Igi już wskazuje na niego palcem. 'Starość, nie radość' powiadają, ale ja jestem bardzo szczęśliwa!

http://www.lisiamama.pl/2015/09/19-dziewietnasty-miesiac-z-zycia-ignasia.html


W pamiętniku z 18 miesiąca życia pisałam Wam, że Igi poznał nowe słowo, które sprawiło, że matczyne monologi przerodziły się w prawdziwe dyskusje, czyli siła słowa 'TAK!'. Jak każdy brzdąc w tym wieku, Ignasiek dobrze wie, czego chce, a na co nie ma ochoty. Nie muszę się już więcej domyślać czy mu zimno, czy może jest głodny. Moje życie stało się o niebo prostsze, gdyż wystarczy, że spytam się własnego syna. On bezbłędnie mi odpowiada. I tak właśnie zaczyna się kolejny etap w naszym życiu!

Przełomowy moment tego miesiąca to zdecydowanie obrazki, które zaczął sam świadomie rysować i malować. W wykonaniu małego artysty mamy portret naszej rodziny, niebo pełne samolotów, czy tatę na koparce. Bardzo spodobało mu się rysowanie krokodyla, ale zdecydowanie najchętniej rysuje tatę. Wszystkie rysunki staram się podpisywać i chować na pamiątkę, ale już w tym momencie jest tego sporo, a to dopiero początek! Szukam więc sprytnych sposobów na przechowywanie dzieł małych artystów, do głowy przychodzi mi skanowanie lub fotografowanie, może Wy coś doradzicie?

Celem Ignasia jest obecnie nauka skakania. Samo tańczenie, wspinanie się i bieganie mu nie wystarcza. Uwielbia skakać do góry, na razie udało mu się kilka razy oderwać lekko od ziemi i był z tego powodu prze-szczę-śli-wy. Skakanie to trudna sztuka!

Ignaś lubi być samodzielny, lubi wyrzucać śmieci, zdejmować bluzę, czy zakładać skarpetki. Z drugiej strony dzielnie wędruję za rękę (wcześniej trzeba było go ganiać i łapać za kaptur) i czasem prosi, by nakarmić go łyżeczką.
A na koniec coś, z czego dumna jestem najbardziej: czyli potęga przytulania. Dzień Ignasia jest zawsze pełen wrażeń, chłopak zapracowany jest niesamowicie, bowiem cały świat czeka, aby Ignaś go odkrył. Nawet są chwile, że nie starcza mu czasu na spanie. Ale zawsze, ale to zawsze w ciągu dnia znajdzie czas, by tak mocno i długo przytulić się do mamy! Uwielbiam to :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz