poniedziałek, 20 lipca 2015

Recenzja: Kredki świecowe Crayola Jumbo


Gdy Ignaś miał niecały roczek zobaczyłam, że bardzo ciągnie go do długopisów, mazaków, flamastrów (parę słów o pierwszym obrazku 'Dom na wzgórzu' znajdziecie tutaj). Z chęcią dawałam mu różne pisaki i podsuwałam kartkę papieru, by mógł spełnić się artystycznie. On mazał zapamiętale, rysował kreski i co chwilę dziwił się w głos 'Oooo!'. Oczywiście pomazane było również wszystko wokół, w tym buzia, ręce i ubranko. Ja, jak się domyślacie, również nosiłam na sobie ślady pomazania.

źródło: smyk.com

Zaczęłam szukać w internecie ciekawych kredek dla maluchów, takich, które mogłyby wygodnie chwycić w dłoń i bezpiecznie nimi rysować. Jako pierwsze w oko wpadły mi kredki wyglądające jak małe kamyczki, Crayon Rocks (link tutaj). Wyglądały niezwykle zachęcająco, wyczytałam, że są produkowane z soi i barwione naturalnymi barwnikami. Brzmi świetnie, tylko ta cena... 45zł za 16 kredek to naprawdę sporo.
tuliluli.pl


Postanowiłam wypróbować tańszą wersję kredek dla najnajów, czyli Crayola Jumbo, gdzie 8 sztuk kredek świecowych kosztowało 8zł (kupiłam w sklepie Merlin.pl).
Są to podobno bezpieczne (wykonane z nietoksycznych materiałów) kredki dla dzieci powyżej roku, które są grubsze niż zwykłe kredki świecowe, dzięki czemu łatwiej jest maluszkowi trzymać je w dłoni.


Crayola Jumbo

Plusy:

- nadają się już dla rocznych dzieci,
- nie zostawiają śladów na rączkach,
- są łatwo zmywalne z innych powierzchni (przetestowane na stoliku, krzesełku i lusterku),
- nie łamią się (mimo zaliczonych wielu upadków),
- są grubsze niż zwykłe kredki, więc łatwiej je chwycić,
- nie mają zapachu,

Minusy:

- rysują bardzo słabo, trzeba je mocno dociskać, by uzyskać w miarę widoczny kolor,
- są krótkie, przez co dziecko chwyta je od góry, a nie trzyma prawidłowo (podobnie jak przy kamykach),
-  po jakimś czasie osadzają się na nich 'kłaczki' z innych kredek, przez co nieestetycznie wyglądają,
- są miękkie, łatwo wbić w nie chociażby paznokieć, przez co Igi nagminnie je podgryza


 
 Niestety, Ignaś nagminnie je podgryza, co widać na zdjęciach. Wydaje mi się, że takie kredki powinny być gorzkie w smaku, żeby zniechęcić przed zjadaniem, a może tylko ja mam problem z takim łasuchem?

Dziś kredki nie wyglądają zbyt reprezentatywnie. Dodatkowo jedna gdzieś się poturlała i do tej pory jej szukamy. Ogólnie kredki świecowe bez rewelacji, ale nie znalazłam innych na rynku, które byłyby odpowiednie dla najnajów i w tak dobrej cenie. 


Artysta w trakcie tworzenia dzieła

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz