czwartek, 23 lipca 2015

17: siedemnasty miesiąc z życia Ignasia

Żywe srebro, to chyba za mało powiedziane. Ignasia jest wszędzie pełno: biega, wspina się, zeskakuje, zjeżdża, rozmiażdża, kręci się i wyrywa. Wystarczy na chwilę spuścić go z oczu, a już jest w zupełnie innym miejscu. Najczęściej tam, gdzie nie spodziewałabym się go zobaczyć, np. na środku fontanny.
A ponieważ prowadzi ekstremalny tryb życia, to i zalicza wiele upadków. Siniaki, zadrapania nie są nam obce. Na szczęście Ignaś to mały twardziel i nie rozczula się długo nad sobą, tylko biegnie dalej poznawać świat.

http://www.lisiamama.pl/2015/07/17-siedemnasty-miesiac-z-zycia-ignasia.html

Nie jest mi dane być tego rodzaju mamą, która siedzi na ławce wśród innych mam i przygląda się jak jej maleństwo przesypuje piasek z kupki na kupkę. O nie, przez cały czas mojego macierzyństwa nie uświadczyłam takich spokojnych momentów. Ignaś nigdy nie spał w wózku, nawet jako niemowlak. Teraz, gdy cały świat czeka na odkrycie, wszystko trzeba dotknąć i spróbować, również szkoda czasu na spanie.

Ulubiona zabawka: łopata i wiaderko.
Ulubiona zabawa: w wodzie! (o zabawach pisałam przy okazji recenzji basenu TUTAJ).




Rośnie również zasób słów małego liska. Oczywiście zna słowa, które niezbędne są do przeżycia, np. 'am am', 'nie' (bije rekordy popularności!), 'tak', 'łopata' (bez niej przecież nie ruszymy nawet po zakupy!), a także te mniej przydatne, lecz równie ważne jak 'skarpety' czy 'traktor'. A czego nie potrafi nazwać, bez problemu wskazuje palcem. Ignaś dobrze wie czego chce i jest przy tym niezwykle uparty.
Oprócz tego zna wiele słów dźwiękonaśladowczych, takich jak 'hau hau', 'tik tak', 'ciuf ciuf'.

Jest całkiem niezłym obserwatorem, potrafi zauważyć psa po drugiej stronie ulicy, traktor na placu budowy, czy nawet rysunki na swoich ubrankach, Staram się wykorzystać ten fakt i podczas spaceru uczę go wielu nowych słów "róża", "śliwka", czy "hulajnoga". Dodatkowo zaczyna sygnalizować swoje potrzeby fizjologiczne, także postanowiliśmy zacząć w te wakacje trening czystości. Wiem, że to niezwykle trudna sprawa, robimy to więc bez większego ciśnienia, z myślą, że jak się uda, to będzie cudownie, a jak nie, to będzie jeszcze sporo okazji, by ogarnąć tą sztukę.

Ignaś uwielbia pomagać, z wielką radością wyrzuca pieluszki, wycierane rozlane plamy, wyjmuje pranie z pralki, czy podlewa kwiatki. Delektuje się gdy w nagrodę bijemy mu brawo. Wszystko oczywiście chce robić sam, zupełnie sam!

Mamy za sobą przyjemny urlop na wsi, gdzie wyszaleliśmy się za wszystkie czasy. Ech, jak cudownie byłoby mieć dom z ogrodem!

 

2 komentarze:

  1. Natalio, witam Cię serdecznie! Na bloga trafiłam juz nie wiem jak. Ale spodobało mi się, bo zauważyłam, ze jesteś z Gdańska i opisujesz różne atrakcje dla dzieci. Dziś czytam i czytam i Ignaś i Ignaś i sobie myśle, może to TEN Ignaś. Znalazłam zdjęcia z roczku i tak! To Wy! Cieszę się:)
    U nas za miesiąc dwa lata Karola, a za dwa tygodnie 3 miesiące Hieronima.:)
    Starszy tez miał fazę na łopatę. Trakto wciąż na topie, wszystkiepojazdy wypatrzy i wyslyszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za miłe spotkanie :) Gratulacje dla podwójnej Mamy, ale ten czas leci! Widocznie łopaty przyciągają małych chłopców i nie są w stanie nic na to poradzić!

      Usuń