środa, 4 marca 2015

ROCZEK, przygotowywania + harmonogram, ozdoby i atrakcje podczas przyjęcia

Przygotowywania do świętowania pierwszych urodzin Ignasia zaczęłam już na dwa miesiące wprzód. Lubię mieć wszystko zaplanowane, ale też jako młoda mama mam mnóstwo spraw na głowie, dlatego założyłam specjalny zeszyt, do którego wpisywałam luźne pomysły. Uważam, że był to strzał w dziesiątkę i zeszyt wykorzystuję również przy pisaniu tego posta!

http://lisiamama.blogspot.com/2015/03/roczek-przygotowywania-harmonogram.html


Tydzień przed przyjęciem był dla mnie bardzo intensywny.  Najgorsze jest to, że miałam mnóstwo spraw nie związanych z imprezą i wychodziłam z domu rano, a wracałam późnym popołudniem. Czułam się więc jakbym przyjęcie przygotowywała mimochodem, ale uniknęłam dzięki temu stresu związanego z przygotowaniem. Moim założeniem było: 'co ma być, to będzie'. Jak nie zdążę przygotować wszystkiego co zaplanowałam, to najwyżej czegoś zabraknie! A żeby goście nie byli głodni, to miałam w pogotowiu zapisany numer telefonu do pobliskiej pizzerii. Na szczęście pomoc rodziny okazała się nieoceniona i przyjęcie wyszło dużo lepsze, niż planowałam!

DWA MIESIĄCE PRZED PRZYJĘCIEM

- przede wszystkim ustaliłam termin przyjęcia,
- założyłam specjalny zeszyt, do którego wpisywałam wszystkie luźne pomysły, które przyszły mi do głowy,
- zastanowiłam się, jakbym chciała zorganizować imprezę: w domu, czy w wynajętej sali? dla rodziny, czy dla znajomych? będę gotować sama, czy zamówię catering? kto będzie robił zdjęcia?
- skontaktowałam się z firmą Wiewiórka i Spółka (TUTAJ), która tworzy unikatowe zestawy dekoracyjne na przyjęcia i opowiedziałam o swoim pomyśle.

MIESIĄC PRZED PRZYJĘCIEM

- miałam już jasno sprecyzowane jak ma wyglądać przyjęcie,
- przygotowałam dokładną listę gości i każdemu wysłałam zaproszenie,
-  zaczęłam precyzować menu, jakie będzie na przyjęciu.

DWA TYGODNIE PRZED PRZYJĘCIEM

-  zamówiłam tort,
- poprosiłam ignasiową Ciocię o przygotowanie pierniczków, które miały być nie tylko ozdobą przyjęcia, ale również prezentem dla gości,
- dopracowałam do końca menu i na jego podstawie wypisałam listę zakupów,
- większość rzeczy kupiłam w sklepie on-line (u mnie sprawdza się Tesco - dowożą i wnoszą do samego mieszkania), wybierając termin dostawy na 3 dni przed przyjęciem.

TYDZIEŃ PRZED PRZYJĘCIEM

- przygotowałam kolejną listę na telefonie z szczegółami co zrobić każdego dnia, żeby przypadkiem o niczym nie zapomnieć. Dodałam możliwość odhaczania rzeczy, które są już zrobione,
- zaangażowałam w przygotowania najbliższych: ignasiowy Tata wiedział, co kiedy ma zrobić, żeby wszystko odbyło się na spokojnie, mamy i siostry pomagały m.in. w przygotowaniu potraw.

4/5 DNI PRZED PRZYJĘCIEM:

- wyprałam i wyprasowałam obrus,
- zapakowałam prezenty dla gości,
- przygotowałam pralinki, które mogą leżeć do 2 tygodni w lodówce.

 3 DNI PRZED:

- odebrałam zamówione zakupy,
- zaczęliśmy sprzątać mieszkanie,
- przygotowałam prezenty dla gości,
- dopisałam brakujące rzeczy na listę zakupów (m.in. świeże owoce i kwiaty).

2 DNI PRZED:

- zaczęłam przygotowywania jedzenia: ugotowałam kaszę, warzywa,
- wysłałam ignasiowego Tatę  po resztę zakupów,
- pożyczyłam od przyjaciół brakujące naczynia,
- dalej sprzątamy mieszkanie (z maluchem takie sprzątanie najlepiej wychodzi w częściach: dziś łazienka, jutro salon, itd.).

DZIEŃ PRZED:

- odebrałam tort,
- kupiłam świeże kwiaty,
- przygotowałam część jedzenia (w moim menu było jednak sporo rzeczy, które musiały być zrobione na świeżo),
- przestawiłam meble w mieszkaniu, tak, żeby wszystkich pomieścić,
- nadmuchaliśmy balony helem (firma Party Frog napełnia balony już od jednej sztuki, my potrzebowaliśmy tylko 4 balonów),
- przygotowaliśmy odświętne ubrania dla całej lisiej rodzinki,
- odebrałam pierwszych gości!

PRZED SAMĄ IMPREZĄ:

- nadmuchaliśmy resztę balonów,
- przygotowałam resztę jedzenia (szaszłyki owocowe, koreczki warzywne),
- ostatecznie odkurzanie,
- ozdobiliśmy pokój,
- i ani się spostrzegliśmy a już byli pierwsi goście!

Sesja z akcesoriami do fotobudki - Lisia Mama rządzi! ;)
Ignasiowy roczek obchodziliśmy w naszym domu - pięknie udekorowaliśmy salon i przygotowaliśmy miejsca do siedzenia dla każdego gościa. Uważam, że był to znakomity pomysł, bowiem w salonie odbywała się główna impreza, a ignasiowy pokój udostępniony był najmłodszym gościom - tu można było chwilę odsapnąć od zgiełku i hałasu, czy zmienić pieluchę.

Przyjęcie było dość nietypowe, gdyż zaprosiliśmy na nie zarówno najbliższą rodzinę, jak i przyjaciół z dziećmi. Wszak to Ignasiowa impreza i chcieliśmy, żeby tego dnia Ignaś otoczony był przez osoby najbliższe jego sercu. Musieliśmy więc zawęzić grono zaproszonych znajomych, żeby nie było zbyt wielkiego tłoku.

Zadbałam o to, żeby każdy miał miejsce siedzące, czy to na kanapie, czy na macie dla maluszków, wśród wielu poduszek. Dla każdego też były różne przysmaki - poczynając od najnajów, przez mięsożerców, aż po wegańskie wypieki dla Lisiej Mamy we własnej osobie! Dania rozstawiliśmy na stole oraz parapecie. By uniknąć wielkiego sprzątania po przyjęciu, wykorzystałam papierowe kubeczki i talerzyki oraz jednorazowe sztućce. Tylko tort podałam na zastawie z widelczykami.


Ozdoby od Wiewiórki i Spółki sprawiły, że przyjęcie wyglądało niezwykle ekskluzywnie. Na środku stołu postawiliśmy plakat Ignasia (żeby nikt nie miał wątpliwości, kto jest dzisiejszym jubilatem!), na ścianie zawisły pompony (białe, miętowe i pomarańczowe) oraz balony. Potrawy ozdobiliśmy specjalnymi pikami i dekorami w różnych wzorach, a na delikatnym, białym torcie mieliśmy personalizowany topper. Dla każdego małego gościa chcieliśmy przygotować czapeczki z pomponikami, jednak po dłuższym namyśle stwierdziliśmy, że roczniaki są jeszcze za małe na tego typu dekoracje i zainwestowaliśmy w czapeczkę dla jubilata. Wiele uroku dodały dopasowane kolorystycznie serwetki oraz słomki w brzozowe paseczki! Ponieważ brzoza idealnie wpasowała się w nasze przyjęcie, to z lasu przytargałam kawałki brzozowych pieńków. Polowałam też na szyszki, czy gałęzie, ale wokół nas są same lasy liściaste i szyszek ni widu, ni słychu! Dużo uroku za to dodały pastelowe tulipany, na ich tle wychodziły cudne zdjęcia!

Dla najważniejszej osoby tego dnia przygotowaliśmy fotelik do karmienia i ozdobiliśmy go girlandą i balonami z helem. Takie balony były dodatkową atrakcją dla maluchów i Ignaś bawił się nimi jeszcze kilka dni po skończonym przyjęciu.


Dodatkową atrakcją były propsy do fotobudki, goście chętnie sięgali po kształty na patyku i z radością robili sobie pamiątkowe zdjęcia. Oprócz zdjęć dla każdego przygotowane było specjalne ciasteczko w kształcie liska, muchomorka lub miętowego ptaszka. Takie miłe podziękowanie za wspólnie spędzone popołudnie.


A dla nas największą pamiątką było drzewko życzeń - każdy odcisnął na nim swój palec umoczony w specjalnym tuszu. Drzewko zawiśnie u Ignasia w pokoju i zapewne będzie miłym wspomnieniem z roczku. Wydaje mi się, że takie drzewka to świetny pomysł na prezent i alternatywa dla typowych odcisków malucha, które lądują zapomniane w szafie.


Uważam, że przyjęcie było niezwykle udane! Spędziliśmy bardzo miłe popołudnie w przyjacielskim gronie najbliższych nam osób i wielu przysmaków. Cieszę się, że zdecydowaliśmy się na takie świętowanie roczku Ignasia i już nie mogę doczekać się kolejnych urodzin!

Wegańskie pralinki wśród lisków i muchomorków.
Pamiątkowe pierniczki dla gości
Piki liski w muffinkach
Lisia Rodzinka w komplecie!

10 komentarzy:

  1. Ignaś miał cudny roczek! Wspaniale to wszystko wygląda! :) A motyw przewodni liska bardzo mi się podoba! Osobiście uwielbiam liski ale ostatnio jestem coraz bardziej ku jerzykom bo mam wrażenie że lisków coraz więcej :D Może nasz roczek będzie w jerzykach :D Ale naprawdę cudnie to wszystko wygląda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście też zauważyłam zwiększone zainteresowanie liskami, chociaż tłumaczyłam to sobie faktem, że może to ja się nimi bardziej interesuję, dlatego je widuję ;) Jestem pewna, że Twoja impreza będzie równie udana, chociaż macie jeszcze trochę czasu ;)

      Usuń
  2. a czy mogłabym się dowiedzieć, skąd takie piękne foremki do pierników? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Foremki zostały upolowane przez Wiewiórkę i Spółkę w sklepie TKMaxx. Podobno w zestawie oprócz liska była też wiewiórka :)

      Usuń
  3. Ależ pięknie! Trafiłam na wpis, bo sama się powoli przygotowuję do roczku córy :-) Pięknie to urządziliście, gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, dla nas też było przecudownie :)

      Usuń
  4. Odwiedziłam Twój blog by się nico zainspirować. Musze przyznać, że jestem pełna podziwu dla Twoich zdolności organizacyjnych! Dekoracje są po prostu przecudne, myślę, że klimat musiał być niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, choć dekoracje to nie moja zasługa, tylko nieocenionej Wiewiórki i Spółki :)

      Usuń
  5. super przyjęcie, szkoda że nie ma więcej zdjęć:) ozdoby prześliczne:) moim zdaniem domowe przyjęcia są najlepsze, pod warunkiem, że się do nich naprawdę przykładamy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. cudnie wszystko wygladalo!a jakie menu jedzeniowe obowiązywało?Za miesiac u nas roczek i nie wiem jak to zorganizowac.

    OdpowiedzUsuń