niedziela, 15 lutego 2015

Sztućce w BLW: recenzja łyżki i wideleca Skip Hop

Małe dzieci uwielbiają naśladować rodziców, czy też starsze rodzeństwo. Dzięki temu przez zabawę uczą się wielu przydatnych w codziennym życiu umiejętności.  Pozwólmy więc dzieciom na samodzielną naukę jedzenia sztućcami zanim skończą roczek. Zaskoczy Was pewnie jak szybko ogarną posługiwanie się łyżką i widelcem! My testujemy sztućce Skip Hop, idealne dla malutkich rączek.
źródło


Ignaś już od jakiegoś czasu bacznie przygląda się nam podczas posiłków. Tu już nie chodzi o to CO jemy (był czas, że musiał upewniać się, że danie u niego w miseczce jest takie same, jak u mnie), ale JAK jemy. I tak jak na początku uwielbiał eksperymentować i dotykać jedzenia rączkami, teraz nie ruszy owsianki w miseczce, dopóki nie dostanie własnej łyżeczki. O tak, sztućce stały się u nas numerem jeden!

Nabijanie jedzenia na widelec sprawia Ignasiowi mnóstwo radości, a jak jeszcze uda mu się trafić do buzi bez większych przygód, to sam sobie klaszcze brawo! Łyżeczka jest nieco trudniejsza, bo z niej często coś lubi uciekać. Ale ideę łyżeczki Ignaś rozumie bardzo dobrze i stara się jak może efektywnie nią szuflować. Z dnia na dzień widać olbrzymie postępy.

Łyżeczkę podaję Ignasiowi prawie od samego początku wprowadzania stałych pokarmów. Najpierw od razu lądowała na ziemi, po jakimś czasie Ignaś zaczął dostrzegać jej obecność i robić pierwsze próby szuflowania. Wtedy też zaczęłam wprowadzać widelec (około 9 miesiąca życia) - najpierw sama nabijałam jedzenie i podawałam Ignasiowi, a on trafiał sam do buzi. Teraz w wieku 11 miesięcy nie ma problemów z samodzielnym posługiwaniem się sztućcami.

Uważam, że najlepiej u malucha sprawdzają się sztućce metalowe. Te plastikowe są za lekkie, przez co trudniej się nimi operuje. Ignaś posiada swój własny zestaw sztućców Skip Hop, które kupiłam na letnich wyprzedażach w Smyku. Za zestaw zapłaciłam 31zł, teraz wiem, że nie była to żadna promocja, a w dodatku przepłaciłam, bo w internecie można znaleźć ten sam zestaw za 25-29zł.

Sztućce Skip Hop wykonane są ze stali nierdzewnej, a wyprofilowane rączki nie zawierają szkodliwego dla zdrowia BPA, ftalanów i PCV.  Można je myć tradycyjnie lub w zmywarce.

Idealnie pasują do małych rączek, a dzięki falowanym bokom nie wyślizgują się z ubabranych paluszków. Wielkość jest idealna, wiem, że Ignaś naprawdę lubi nimi jadać. Widelec nie ma ostrych zębów, ale bez problemu roczny maluch nabija nim jedzenie.

No i design, są po prostu cudne! Pasują do pozostałych akcesoriów z serii ZOO. Mamy więc do wyboru nie tylko pieska, ale kotka, dinozaura, motylka, pszczółkę, rekina, biedronkę, małpkę, sowę, czy jeża. Dla każdego znajdzie się coś ładnego.

Na naszym rynku Skip Hop uznawana jest za firmę, która ma produkty wysokiej jakości. Niestety często zdarza się, że rysunki, za które tak cenimy Skip Hop, są bardzo nietrwałe. Wiele znanych mi mam potwierdza moją opinię, szczególnie widoczne jest to również przy używaniu bidonów. Zwierzaki, które tak cieszą oko i często są głównym bodźcem przy dokonywaniu wyborów zakupowych, szybko ulegają starciu. 

  Niestety ta nietrwałość widoczna jest i na naszych sztućcach. Podczas nauki samodzielnego jedzenia Ignaś próbował podgryzać łyżkę z różnych stron, jest to rzecz całkowicie naturalna. Jednak na trzonku pozostały widoczne zarysowania od ząbków. Nie ma to żadnego wpływu na użytkowanie, jednak olbrzymi na estetykę. Mimo, iż Ignaś bardzo lubi się nimi posługiwać, zastanowię się ponownie przed kupnem kolejnego zestawu. Lubię bowiem, jak rzeczy służą nam dna dłużej, niż tylko na parę miesięcy.

Z ciekawostek: jeśli macie rodzinę w Ameryce, to polecam Wam zakup przed oryginalną stronę producenta Skip Hop. Przesyłka jest darmowa za zakupy powyżej 40$, a upolować można różne ciekawe akcesoria i to w niższych cenach, niż w sklepach w Polsce.

2 komentarze:

  1. Piękne sztućce - choć nie ma dla dzieci rzeczy, na których nie można zostawić swego śladu ;). Choć z drugiej strony - widać, że przypadły Małemu do gustu i wykorzystywał je do różnych celów, a to przecież zaleta :). Pozdrawiam (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też się troszkę ścierają te rysunki (mamy pszczółki), ale córcia nie chce już jeść innymi sztućcami niże te Skip Hopowe :) Najważniejsze, że maluchy lubią te rzeczy, a wygląd to już drugorzędna sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń