wtorek, 23 grudnia 2014

Dziesięć miesięcy z życia Ignasia (a tygodnie to mi się już pogubiły!)

 Ignaś skończył 10 miesięcy - rośnie z niego mały rozrabiaka, choć już ma swoje zajęcia, które tak go pochłaniają, że odpływa na dłuuugie minuty!


Rozmiar ubranek: 74 / 80
Pieluchy: 4
Waga: ok. 9,5kg
Sztuk zębów: 7!! (po wielkich cierpieniach, dolna jedynka nie jest już samotna!)
Mówi: baba, hop, mama, am am, pa pa, tata, bobo, hete i w ogóle bogate jest słownictwo ignasiowe, choć przeważają pomruki i westchnienia.
Odmachuje na papa! 

Ignaś  rozumie coraz więcej słów - wie co to lampa i jak ją włączyć, wie co to drzwi, okno, łóżeczko, piłka i kontakt. Zaczyna też powoli pokazywać różne przedmioty paluszkiem i robić 'hmm?'. Cierpliwie tłumaczę mu wtedy co widzi i do czego dana rzecz służy, choć wydaje mi się, że jeszcze jest to dość losowe i większość rzeczy interesuje go tylko pod kątem złapania w łapkę i pogryzienia.

Ignaś raczkuje w takim tempie, że bez wątpienia założyłabym się o sporą kwotę, że wygra wyścigi niemowlaków w raczkowaniu, jeśli takowe by istniały. Może  istnieją i powinnam się za nimi rozejrzeć? Podreperowalibyśmy wtedy budżet rodzinny! Gdy stoi sam przy meblach lubi puszczać się i wytrzymuje bez podparcia sporo czasu. Do niedawna upadał na pupę, a teraz powolutku opuszcza się w dół, kontrolując siadanie. W mieszkaniu zna już każdy kąt, a jak zgubią się smoczki i nie wiemy gdzie ich szukać, to wysyłamy na polowanie Ignasia, znajduje je bez problemu pod szafami, czy łóżeczkiem.

Żeby trochę bardziej móc się wyszaleć (i z nadzieją na lepszy sen w nocy) zapisaliśmy się na basen. Tak jak wannę i kąpiele w niej Ignaś uwielbia, tak za basenem aż tak szczególnie nie przepada. Szczerze? Większość zajęć przepłakuje. Kompletnie nie poznaję wtedy mojego Ignaśka, choć nie dziwię mu się - sama nie umiem nurkować, więc i od niego nie będę oczekiwała, że pokocha je od pierwszego zanurzenia. Zobaczymy, co przyniosą nam kolejne zajęcia.


Bardzo lubimy nasz stały rytuał, czyli wspólne ciepłe śniadania. Igi całkiem nieźle sam sobie radzi, powoli wprowadzam mu sztućce, ale je wciąż rączkami. Staram się nauczyć go pić wodę - najlepiej sprawdza się kubeczek doidy, choć wciąż mocno się oblewa pijąc samodzielnie. Kompletnie nie potrafi za to ogarnąć bidonu, który mu kupiłam :)

Najbardziej mu smakuje gruszka - to jego ulubiony owoc od samego początku, sam potrafi zjeść całą i widzę, że ma ochotę na więcej. Wprowadzam nowe owoce, których bałam się dawać na początku, np. kiwi. Na szczęście smakują mu i nie obserwuję większych reakcji alergicznych. No i (niestety) mój synek bardzo lubi mięso. Nie żadne tam zupki, klopsiki pulpeciki - cieszy się najbardziej, jak dostanie kawał upieczonego mięsa i może je rzuć i przeżuwać, jak jakiś drwal, czy inny mięsożerny facet. No nic to, pozostaje mi jedynie nauczyć się przyrządzać mięso dla mojego synka. Widocznie potrzebuje, ale może kiedyś mu przejdzie (nadzieja matki ;).

Ignaś jest towarzyski, lubi inne dzieci, a najbardziej lubi zabawki tych innych dzieci. Dość dobrze czuje się w nowych miejscach i szybko się rozkręca. Najbardziej lubi operować gałkami do radia i pogłaśniać lub ściszać muzykę (w gościach szybko odnajduje źródło dźwięku i zawsze odkryje jakieś pokrętło, od którego później nie chce się odczepić). Grające zabawki to nasz numer jeden. A jak gra i świeci to połączenie idealne. Chociaż nic nie zastąpi dobrej lektury! Książki to nasz numer jeden, przeglądamy je całymi dniami.

W dniu w którym skończył 10 miesięcy Ignaś stworzył swój pierwszy obrazek, ignasiowy Tata nadał mu tytuł "Dom na wzgórzu". Dla Was to pewnie zwykłe mazy, ale my, dumni rodzice, oprawiliśmy małe dzieło i zawiesiliśmy u Ignasia w pokoju.

Podsumowują: Ignaś mało śpi, dużo je (czyli ksywka 'ten który tak dużo je', którą dostał w szpitalu , jest wciąż aktualna) i bardzo lubi się śmiać <3


2 komentarze: