sobota, 1 listopada 2014

Przygoda z dynią

Sezon na dynie trwa w najlepsze!



 Dynia przywędrowała do nas z działki ignasiowej Babci - ignasiowy Pradziadek posadził dynie specjalnie dla prawnuka, także nie mogłam tego przemilczeć i muszę tu się pochwalić!

Najpierw urządziłam mini sesję zdjęciową z cudnymi ozdobami od Wiewiórka i Spółka - służą nam już drugi rok z rzędu :)


Gdy Ignaś zasnął, ignasiowy Tato pociachał dynię na kawałki, po czym upiekliśmy ją w piekarniku. Gdy przestygła zbziumowałam większość blenderem i zawekowałam w małe słoiczki.


Dziś na drugie śniadanie po raz kolejny były naleśniki (mąka jaglana i pszenna pełnoziarnista, mielone siemię lniane, amarantus ekspandowany, woda) z musem dynia+prażone jabłko+gruszka+mus ze śliwek (z tego przepisu).


W głowie mam pełno pomysłów jak wykorzystać pieczoną dynię i już ślinka leci mi na samą myśl o tych delicjach, które na nas czekają :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz