środa, 19 listopada 2014

Niezwykła zabawka dla niemowlaka - Chicco, Grające Klucze

Długo zastanawiałam się nad tym postem. Niby chciałam od razu dzielić się swoim odkryciem, z drugiej strony jak byście zareagowali, gdybym napisała Wam "Magiczna zabawka, która ukoi płacz każdego dziecka"? Ja, jako czytelnik, byłabym sceptyczna. Całkowicie sceptyczna.

Ignasiowy Tato męczył mnie jednak już od paru miesięcy "Napisałaś już recenzję na blogaska? Nie? To pisz koniecznie!". Wciąż się biłam z myślami. Przeszukiwałam ostatnio internet w poszukiwaniu innych recenzji zabawki o której chcę Wam napisać, jednak nie znalazłam jej nawet na oficjalnej stronie producenta...

A niech będzie, co ma być. Poznajcie zabawkę, która jest z nami w najtrudniejszych chwilach życia: Grające Klucze firmy Chicco, u nas w domu nazywana Smartfonem Ignasia.

źródło



Grające Klucze trafiły do naszego domku jako wygrana w konkursie Paczka Niemowlaczka. Ignaś miał wtedy 3 miesiące i to była jego pierwsza grająca zabawka (do tej pory zresztą jedyna grająca zabawka jaką posiadamy). Zabawka przeznaczona jest dla dzieci od 6 miesiąca życia, nam jednak służyła od samego początku.
Gdy kurier przyniósł paczkę to nieśmiało poprosił, żebym ją otworzyła i sprawdziła, czy wszystko OK, bo wciąż słyszał z niej podejrzane głosy. Wybuchnęliśmy śmiechem, gdy okazało się, że to Kluczyk umilał kurierowi podróż śpiewając co chwila "Brum brum", "Ciuf ciuf", czy "Jestem niebieskim domkiem"!

Kluczyk ma trzy przyciski (autko, domek, łódka) w trzech kolorach, każdy z nich ma 4 różne melodyjki lub rymowanki. Mamy do wyboru wersję polską lub angielską (przyciskiem zmieniamy język), co daje w sumie 24 różne dźwięki. Duży plus to możliwość wyłączenia zabawki (wysyłając nagrodę nie wpadli na to, żeby ją wyciszyć na czas podróży) oraz ustawienia dwóch różnych głośności. Dodatkowo buźka kluczyka podświetla się na zielono, co przykuwa uwagę malucha.
Do zabawki dołączony jest mały gryzak w kształcie autka i pierścień, do zamontowania np. przy wózku lub łóżeczku.

No dobra, z opisu brzmi jak zwykła zabawka interaktywna do nauki pierwszych słów. Co w niej takiego niesamowitego?
Szczerze? Nie mam bladego pojęcia! Jedyne czego jestem pewna, to że Smartfon potrafi skupić uwagę Ignasia i sprawić, że beznadziejna sytuacja zamienia się w całkiem znośną.
Przykładów mam całe mnóstwo:
1. Jedziemy tramwajem. Ignaś zaczyna wiercić się w wózku, a ja nie mogę wziąć go na ręce. Widzę, że jest kiepsko, że mu ciepło, że chce się bawić, że nie chce tej starszej pani obok, która wciąż go zaczepia i że jedyne co go interesuje, to być u mamy na rękach. Zaczyna się lekkie popłakiwanie, kucam więc przy nim i zagaduję, zabawiam i tłumaczę, że na ręce na razie nie da rady. Zaczyna się płacz. Próbuję przytulać, jednak tramwaj zatłoczony, do domu daleko, a czekanie na kolejny transport też nie wchodzi w grę. Nagle jak olśnienie wpadam na genialną myśl - wyciągam Smartfona i włączam piosenkę: "Oto mały domek jest, ma komin, dach i drzwi. Otwórz je kluczykiem i w środku dalej bawmy się!". Oczywiście tekst i melodia są takie wciągające, że po chwili śpiewam ze smartfonem, a Igi cieszy się w głos. Radośnie dojeżdżamy na miejsce i już nikt nie pamięta o tym, co było wcześniej.
2. Początki pielęgnacji Ignasia były niezwykle trudne. Po kąpieli musieliśmy smarować go różnymi maściami, na każdą część ciała inną maść. Trwało to i trwało, bo my nie wprawieni, a Igi niecierpliwy nie znosił (i nadal nie znosi) zabiegów pielęgnacyjnych. Gdy znów pojawia się krzyk nie do opanowania dajemy Igowi kluczyk i już świat kolorowych przycisków wciąga go na całego!
3. Nikt nie lubi czerwonego światła podczas jazdy autem. Niemowlaki szczególnie są drażliwe, gdy auto się zatrzymuje i ta minuta na czerwonym zamienia się w wieczność. Co wtedy robimy? Śpiewamy ulubioną piosenkę "Brum, brum, brum, brum, autko czeka, brum, brum. Zapnij swoje pasy już, uważaj proszę i w drogę rusz!". Czasem nawet nie trzeba bowiem wyciągać smartfona, żeby odczuć jego zbawienną moc!

Zresztą to nie tylko zdanie moje i ignasiowego Taty. Gdy Ciocia Ulubiona zobaczyła jaki wpływ ma Kluczyk na Ignasia postanowiła kupić taką zabawkę dla swojej córeczki. Powiem Wam, że nosi ją w torebce (zabawkę oczywiście, nie córeczkę) i gdy Mała Li ma ciężką chwilę to na pomoc przybywa jej Kluczyk! Ja również Smartfona mam zawsze przy sobie, bo przydał się w przeróżnych momentach życia. Gdy pakuję się na wyjazd nigdy nie biorę ze sobą zabawek, ale zawsze mam Smartfona. Gdy wychodzę do lekarza również mam ze sobą Kluczyk (dzięki niemu Pani Doktor może w spokoju zbadać małego wiercipiętę, który chce wszystko na raz, tylko na pewno nie chce leżeć na plecach i być dotykanym przez kogoś w miarę obcego).

Kluczyk ma na tyle duże przyciski, że trzymiesięczny Ignasio bez problemu potrafił sam je naciskać i zabawka wciągała go na długie minuty (każda minuta samodzielnej zabawy malucha jest cenna, zrozumie to każda młoda mama). Nie jest za duża, dzięki czemu łatwo małe rączki mogą ją stabilnie złapać, a dodatkowo bez problemu mieści się w torbie wózkowej.

Jedyny minus, to że po skończonej zabawie, gdy zapomnimy od razu wyłączyć zabawki, Kluczyk po chwili ciszy żegna się z nami głośnym "Cześć!" / "Goodbye!". Czasem zdarzyło się, że wyciszony Igi rozbudził się od tego pożegnania. Ale to niewielki minus przy tak ogromnej ilości plusów.

Swoim znajomym mamom polecam Kluczyk słowami "rewelacyjna zabawka", "ma wręcz magiczny wpływ", "rewelacyjnie działa na poprawę humoru", "niesamowicie uśmierza każdy płacz".
Wam powiem jedynie, że Kluczyk ma zbawienne działanie na naszego Ignasia. Bawi się nim od pół roku, nie ma żadnych śladów użytkowania, baterie wciąż te same - Smartfon jest naszym numerem jeden, wciąż przyciąga uwagę i aż chce się z nim śpiewać "There is a little house..."!

9 komentarzy:

  1. Mieliśmy podobne tylko innej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze że napisałaś taki post. Jestem pewna, że zaopatrzymy się w takie klucze :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze że napisałaś taki post. Jestem pewna, że zaopatrzymy się w takie klucze :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo, swietnie, że tu trafiłam i świetnie, że ta recenzja taka obfita w szczegóły. Chyba czas kupić te kluczyki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba przyznać, że to zabawka niemal idealna :). Fajnie tu u Ciebie. Będę częściej bywać. Zapraszam też do mnie :).

    OdpowiedzUsuń