sobota, 29 listopada 2014

Grzechotki dla maluszka

Po recenzji grającego smartfona Ignasia dostałam od Was pytania, czy mogę polecić jakąś zabawkę dla młodszych dzieci. Oczywiście, że mogę i zrobię to z wielką przyjemnością. Poznajcie ulubione grzechotki Ignasia.

Dwie ukochane Ciocie i dwie ukochane grzechotki, połączenie idealne!


Ignaś nie należy do miłośnika grzechotek. Miał ich całą stertę, nigdy jednak nie przykuwały zbytnio jego uwagi. Fajnie, że coś tam grzechoczą, ale Ignaś woli rozpracowywać kable i oglądać książeczki. Są jednak trzy zabawki, które bardzo przypadły mu do gustu i bez których ciężko mi było czasem ruszyć się z domu. Oto one:


Pajac


Pajac bawił już niejedno dziecko, dostaliśmy go bowiem od znajomych.

No i tu jest problem, bo nie mam pojęcia z jakiej jest firmy, a nie potrafię sama wyszukać go w internetach. Nie polecę Wam więc konkretnej zabawki, tylko opiszę Wam zabawkę według mnie idealną, dzięki czemu będziecie wiedzieć czego szukać dla swojego szkraba.


Pajac jest świetny, bo łączy w sobie niemal wszystkie cechy, które powinna mieć zabawka malucha.
Z jednej strony widzimy twarz pajacyka - duże oczy z ruszającymi się czarnymi gałkami, czerwone wypukłe policzki i długi, wklęsły uśmiech. Na środku sterczący, czerwony, a w dodatku piszczący nos, który można naciskać. Po bokach uszy za które można świetnie chwycić pajaca. Dookoła głowy kręcą się kolorowe kuleczki, które przyjemnie  grzechoczą przy poruszaniu.
A gdy odwrócimy pajaca na drugą stronę mamy lustro! A lustro to przecież cudna zabawka! Można się w nim przeglądać godzinami. No dobrze, minutami, ale i one są ważne dla mamy, która chwyta dla siebie każdą chwilę. Łatwo można umyć go pod bieżącą wodą i wytrzeć do sucha. Tylko w przeciwieństwie do smartfona, nie świeci i nie gra.

Podsumowując, zabawka dla malucha powinna:
- być łatwa do chwytania
- grzechotać przy potrząsaniu
- piszczeć przy naciskaniu
- mieć lusterko
- posiadać elementy o różnej fakturze
- być łatwa do czyszczenia
Jeśli znacie pajaca osobiście, to będę wdzięczna na namiary do niego :)

Mimo, że cudny Pajac był na wyciągnięcie ręki od pierwszych dni życia, Ignaś zainteresował się nim dopiero ok. 5 miesiąca i do teraz bardzo go lubi. Mam wrażenie, że z każdym miesiącem życia lubi go coraz bardziej. Jednak wcześniej miał dwie zupełnie inne zabawki, które były dla niego całym światem.


Wesołe kółko Fisher Price, u nas nazywane 'Ignasiowym Układem Słonecznym'


Posiada prawie wszystkie wymienione przeze mnie powyżej cechy zabawki dla niemowlaka, oprócz lusterka i piszczałki. Ich brak rekompensuje jednak poruszające się słoneczko. Układ był pierwszą grzechotką, która zainteresowała małego Ignasia. Gdy potrafił już sam chwycić ją w rączkę to niemal się z nią nie rozstawał.


Przy poruszaniu zabawką uśmiechnięte słoneczko obraca się z jednej strony w drugą, dzięki czemu przyciąga wzrok malucha. Ignaś wpatrywał się w nie tak długo, jak tylko starczało mi sił, żeby kręcić ręką. Dodatkowo są trzy ruchome elementy, które fantastycznie sprawdzają się przy swędzących dziąsłach.


Zdecydowanie ulubiona grzechotka Ignasia od dnia narodzin, ostatnio jednak stracił nią zainteresowanie. Wydaje mi się, że bawił się nią intensywnie od narodzin do ok. 7 miesiąca życia. Układ polecam każdemu i wydaje mi się, że taka grzechotka będzie najlepszym prezentem dla noworodka.


Słyszałam od jednej znajomej mamy, że jej córeczka też miała swoje Wesołe kółko i również uwielbiała się nim bawić. Podobno była to jej ulubiona grzechotka, po czym kompletnie straciła nią zainteresowanie, gdy zaczęła raczkować. Czyli podobnie jak u nas :)

Układ można bez problemu znaleźć w internecie za ok. 20zł, np. tutaj. Nawet jeśli ma starczyć na ok. 7 miesięcy to i tak gwarantuję, że będzie intensywnie wyeksploatowane :)

 

Piłka grzechotka Bright Starts

 


Pewnie wszyscy kojarzycie zabawkę Oball - piłkę z elastycznego tworzywa, którą łatwo się zgniata, rzuca, żuje i co tam jeszcze maluch ma ochotę z nią zrobić. Ma ją mnóstwo maluszków, chociaż do tanich nie należy. Oczywiście i ja wymarzyłam sobie, żeby Ignaś miał taką piłkę. Ucieszyłam się więc ogromnie, gdy pewnego dnia zadzwoniła do mnie Mama i spytała się jaką zabawkę może kupić nowo narodzonemu wnukowi. Opisałam Mamie dokładnie jak wygląda wymarzona grzechotka i ucieszyłam się, gdy oddzwoniła do mnie, że udało się jej coś takiego upolować w osiedlowym sklepie z zabawkami.
Gdy rozpakowałam prezent ujrzałam nie Oballa, a piłkę Bright Starts. Nie czułam jednak rozczarowania, bo piłka od razu przypadła mi do gustu. Również ma elastyczne ażurowe boki, które łatwo chwycić niemowlakowi, w środku jest grzechocząca kulka, a na samym środku przeurocza gąsienica.
Ignasio od razu polubił grzechoczącą piłkę. Autentycznie się jej przyglądał, a jak chwycił, to już nie puszczał! Każdy element gąsienicy ma inny rodzaj wypustek, dotykaliśmy więc ich paluszkami, a ja obserwowałam zdziwioną minę Ignasia. Teraz gdy jest starszy również się nią bawimy, ale pełni ona rolę piłki za którą chętnie się goni. Nie turla się za daleko (dzięki wystającej gąsienicy), dzięki czemu Ignaś dzielnie sobie do niej raczkuje. Jak uda mu się dotrzeć do celu - pac! rączką w piłkę, piłka ucieka a Ignaś ją goni. I zabawa trwa dalej!
Ponieważ smartfona trzymam głównie na trudne przypadki, piłkę również pakowałam ze sobą na każdy wózkowy spacer. Ale nią bawił się Ignaś przez cały czas i wcale mu się nie nudziła. Na spotkaniach z innymi mamami zauważyłam, że starsze dzieciaki najczęściej właśnie tą zabawkę zabierały małemu Ignasiowi. Musiałam więc zawsze pilnować, czy mam ją w pobliżu. Na szczęście łatwo się ją myje, nie miałam więc problemu z tym, że oprócz mojego Ignasia bawi się nią cała  brygada innych dzieci. Wiele znajomych mam dopytywało się mnie o tą grzechotkę, bo i im wpadła w oko.

Nie chciałabym polecać Wam czegoś, co jest trudne do dostania, ale niestety taką piłkę nie jest łatwo upolować. W sklepie z zabawkami w małym mieście kosztowała ok. 20zł. Wiem, że moja Mama wykupiła ostatnią sztukę i podobno nie będzie więcej dostawy. Można znaleźć ją jednak w internecie, chociaż tu ceny są nieco wyższe. Nieco podobna piłka jest też dostępna w Pepco. No i zawsze jest też Oball, który jest łatwo dostępny, ale ja, mając doświadczenie z naszą piłką, poleciłabym tylko i wyłącznie wersje z grzechoczącymi elemetami. To właśnie one przyciągają wzrok maluszka i zachęcają do wspólnej zabawy.

6 komentarzy:

  1. U Podopiecznego grzechotki coś nie spasowaly :/ ale np.teraz, w wieku 8mcy odkrył zabawę Oballem - uwielbia gryźć - kupiłam wersję z kuleczkami które się przesypują jakby ;) Oprócz tego: Metkowiec słoń (od Pauliny z Pateruska) oraz zabawka Lamaze (rumak), walec do raczkowania (ale bez firmy ;) ). Reszta zabawek jest na chwilę.

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy maluch ma swoje ulubione zabawki :) Oball, czyli podobnie jak nasza piłka, jest świetną sprawą i polecam każdemu. Lamaze podobno robi świetne zabawki, którymi maluchy bawią się długimi miesiącami. My mamy tylko piłkę-zająca i kompletnie nie przypadła Ignasiowi do gustu. Metkowce też są na czasie! :)

      Usuń
  2. Jestem ciekawa kiedy u nas zacznie się zainteresowanie zabawkami :D Doczekać się nie mogę niczym dziecko - bo jednak mam już kilka zabawek dla Kamila zakupionych D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mogłam się doczekać tego momentu, choć będąc w ciąży starałam się nie kupować nic szczególnego dla malucha. Ja wciąż czekam na zabawę klockami (i ignasiowy tata również!)! :)

      Usuń
  3. Pomyśleć, że przed urodzeniem Jaśminy przez myśl by mi nie przeszło, żeby zastanawiać się nad różnorodnością grzechotek. Grzechotka była po prostu grzechotką ;). Dziecko potrafi zmienić nastawienie ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj racja! :) Też bym tego się u siebie nie spodziewała, choć odkąd mam Ignasia czuję, że jestem bardziej wyrozumiała dla innych mam. Kiedyś łatwo mi przychodziło ocenianie sposobu wychowywania dzieci przez rodziców, teraz staram się postawić w ich sytuacji. Dziecko uczy nas wielu rzeczy :)

      Usuń