sobota, 1 listopada 2014

Druga strona BLW

Ostatnio dużo piszę o diecie Ignasia. Wiem, że rozszerzanie diety to temat, o którym można mówić bez końca. My wybraliśmy metodę BLW, jednak nie w czystej postaci, bowiem czasem zdarza mi się nakarmić Ignasia łyżeczką (w sumie kończy się na tym, że to Ignaś trzyma łyżkę sam i karmi mnie...).
Na początku byłam pełna obaw jak maluch poradzi sobie sam ze stałym pokarmem. Teraz już wiem, że przez etap krztuszenia się trzeba przejść, a potem jest z górki. No właśnie, z górki? Widzieliście na zdjęciach jak Ignaś pałaszuje przy swoim stoliczku, teraz pokażę Wam jak to wygląda z drugiej strony.

BLW od drugiej strony

 Widzicie co zwisa tam u góry? Koło nóżek i szelek fotelika. Tak, to nitki makaronu.

Przyznaję, sprzątania jest mnóstwo!
Nie mamy w domu żadnego zwierzaka, który ucieszyłby się w z lecących kąsków. Pilnuję więc, żeby podłoga była czysta i albo podnoszę z ziemi to co upadło i podaję ponownie Ignasiowi, albo sama zjadam. Najtrudniej jest z owsianką, wszystko wokół się lepi i już nie da się ponownie spożyć.

Uwierzycie, że można umorusać blat stolika od drugiej strony?

Mam jednak patent na sprzątanie, który znalazłam wcześniej gdzieś w necie. Kupiłam opakowanie ściereczek. Do każdego posiłku zużywam jedną ścierkę - zwilżam ją wodą i najpierw przemywam buźkę i rączki, potem blat stolika, na końcu ziemię i do prania. Trochę ułatwia mi to sprawę i jest bardziej ekonomiczne niż zużywanie ręczników papierowych.
Do śniadania sadzam zawsze malucha w piżamce. Widzicie jak to wygląda sami, po owsiance zawsze jest cały do przebrania. Piżama ląduje więc w praniu, a ja zakładam Ignasiowi ubranka i jesteśmy gotowi na podbój świata. Gorzej jest w ciągu dnia, ciężko przebierać niemowlaka po każdym posiłku.

Do niedawna zamiast śliniaków świetnie sprawdzały się u nas ścierki z Ikea,były duże i ładnie przykrywały całego Ignasia. Jednak przy nauce picia z Doidy stwierdziłam fakt oczywisty - przecież one przeciekają! Standardowe śliniaki są dużo za małe, szukam wiec czegoś, co się u nas sprawdzi i uchroni Ignasia przed ciągłym przebieraniem.

 Ostatnio przeczytałam na stronie mam praktykujących BLW, że czasem mają ochotę do jedzenia założyć maluchowi czepek. Pomysł jest iście genialny, bowiem jedzenie można przechowywać w wielu zakamarkach nie tylko ubranek, ale całego ciała!


I jeszcze jedno, ściana pamiątek Ignasia. Z radością odciska na niej łapki umorusane w pesto brokułowym lub smyra po niej upieczonymi warzywami, oczywiście burakiem najchętniej...

Pamiątkowa ściana

4 komentarze:

  1. Skąd my to znamy :D Nie mamy jednak pamiątkowej ściany bo u nas w jej miejscu stoi lodówka, z której wszystko pięknie schodzi. My się śmiejemy, że Z. nie jest samolubna i dzieli się i z podłogą i z lodówką, spodenkami... i kotem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak też to znam :) My stawialiśmy krzesełko daleko od ścian :) Podłogę łatwiej domyć niż ścianę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie się zgadzam :) Jednak Ignaś ma niezły rozrzut i kawałki jedzenia znajduję w zadziwiających miejscach, także taka ściana z jednej strony to niemal skarb ;)

      Usuń