czwartek, 16 października 2014

RECENZJA: Książeczki kontrastowe dla niemowląt

Jestem molem książkowym i miłością do czytania chcę zarazić swojego synka. Mimo, że ma dopiero 8 miesięcy, staram się zawsze tak zorganizować czas, żeby móc coś razem poczytać.

Będąc w ciąży znalazłam informacje, że istnieją specjalne książeczki dla niemowląt, które mają kontrastowe kolory, odpowiednie dla wzroku maluszków. Oczywiście zakupiłam kilka i testowałam od pierwszych dni życia. Jesteście ciekawi, jak je oceniamy?



 Zacznijmy od tego, jak książeczki przedstawiane są przez ich autorów:

Specjalnie z myślą o najmłodszych dzieciach stworzono książeczki z czarno-białymi ilustracjami. Wspomagają one rozwój malucha, a przy okazji pomagają budować więź emocjonalną. Pokazują przedmioty, postacie i zwierzęta o prostym kształcie i formie, są  więc doskonałą okazją do opowiadania dziecku o otaczającym świecie.

Książeczki kontrastowe polecane są m.in. przez fizjoterapeutę Pawła Zawitkowskiego.

'Oczami maluszka'



Na pierwszy ogień poszły u nas książeczki z serii "Oczami maluszka", polecane są bowiem od dnia narodzin do 6 miesiąca życia. My mamy trzy rodzaje (choć istnieją jeszcze inne pozycje w tej serii): 'ślimak' (czarne obrazki na białym tle), 'banan' (białe obrazki na czarnym tle) oraz 'sztućce' (obrazki mieszane).

Obrazki rzeczywiście są bardzo proste i czytelne, kartki wykonane są z grubego kartonu, dzięki czemu starszy malec może pomagać w przewracaniu stron. Wykonanie jest bardzo przyjemne, jednak cena za książeczkę to ok. 20zł. Wydaje mi się, że to dość wygórowana cena.

Ignaś mając miesiąc, czy nawet dwa miesiące, totalnie nie ogarniał książeczek. Mijał je wzrokiem, jakby nie istniały. Często rozkładałam mu je w łóżeczku, żeby miał na czym skupiać wzrok, lecz większe zainteresowanie wykazywał nimi dopiero od 3 miesiąca. Ale wtedy już zdecydowanie bardziej pociągały malucha kolory - czerwony, żółty.

Trochę też nie rozumiem na jakiej podstawie wybierane były przedmioty do książeczek, np. sanki, łyżwy, tort, czy rękawice. Ani to nie są przedmioty codziennego użytku, ani ich nazwy nie brzmią interesująco, już lepszy byłby rower czy liść.


'Zwierzęta wokół nas - książeczki kontrastowe'

 

 

Podobne do wcześniej opisanej serii, jednak z zaznaczeniem, że odpowiednie są dla dzieci powyżej 3 miesiąca. Również proste i czytelne rysunki, jednak już wyłącznie ze zwierzakami. Kolory są mieszane - białe rysunki na czarnym tle i na odwrót.

Cena znacznie bardziej przystępna, bo już niecałe 10zł. Z tego wydawnictwa występują jeszcze inne książeczki.

Wykonane są równie solidnie i bez dwóch zdań to jest nasza ulubiona książeczka z czarno-białych książek jakie mamy w naszej kolekcji. Wydaje mi się, że sam temat zwierzaków jest interesujący - wskazując na gąskę mówię 'gę, gę', na kurę 'ko,ko' i właśnie tym najbardziej interesuje się Ignasio.

Czy książeczki po 6 miesiącu życia poszły w odstawkę?
Zdecydowanie nie! Poprawne oznaczenie wieku wg mnie to właśnie 3M+.

Sądzę, że gdy będziemy uczyć się pierwszych słów to książeczki będą jak znalazł.
Tu jest pies, tu kot, butelka oraz tort! ;)

'Maluszek patrzy' - wyd. Galaktyka

 


Książeczki przeznaczone dla dzieci w wieku od 3 do 6 miesięcy. W tym wypadku zgadzam się z kryterium wieku całkowicie. Nie spodziewam się, że w późniejszym rozwoju malucha wrócimy do tych książeczek.

Ignaś, gdy skończył 3 miesiące z wielkim zainteresowaniem przyglądał się rysunkom w książeczkach. Zdecydowanie upodobał sobie wersję 'Groszki'. Gdy był znudzony, czy markotny, wystarczy, że otwierałam mu książeczkę na dowolnej stronie i od razu zaczynał się nią interesować.

Cenowo znów przystępnie: od 11 do 14zł.Tytuły 'Kwiatki' i 'Kształty' są wydane w mniejszym formacie, nosiłam je więc ze sobą w torebce i wyjmowałam np. w momencie, gdy maluch się niecierpliwił stojąc w kolejce do kasy. Tak jak wcześniej opisane serie, te książeczki również wykonane są z grubszego kartonu (w miarę odporny na ślinę) i mają zaokrąglone brzegi.


'Mały geniusz - piękny umysł dziecka'

 


Książka, z którą wiązałam największe nadzieje, a która była naszym największym rozczarowaniem.

Na jednej stronie widnieje kontrastowy obrazek, a na kolejnej napisana jest instrukcja, jak należy poruszać książeczkom, żeby stymulować zmysł wzorku malucha (np. poruszaj książeczką na boki lub oddalaj powoli od twarzy maluszka). Dzięki temu maluch ma możliwość oglądania prostych obrazków, które są ruchome. Brzmiało to dla mnie bosko i nie mogłam się doczekać, żeby wspomagać rozwój Ignasia i wychowywać sobie 'małego geniusza'.

Polecana jest od pierwszych tygodni życia, jednak gdy pokazywałam ją Ignasiowi widziałam, że się denerwuje i czasem nawet płacze. Wg mnie to było totalne przestymulowanie. Gdy był nieco starszy bardziej akceptował obrazki, jednak zaczynał już sam wyciągać rączki do książeczki. W tym wypadku to był spory problem, bo zamiast się wspólnie bawić, wciąż musiałam wyjmować mu książeczkę z rączek.
Książka ma bowiem zwykłe papierowe strony, które bardzo łatwo podrzeć i Ignaś wręcz wyrywa się do tego zadania.

Cena to 14zł, ciekawa jestem, czy jakiś rodzic poleca tą pozycję? U nas kompletnie się nie sprawdziła i ciężko mi określić, czy jeszcze kiedyś będziemy do niej wracać.

Podsumowanie



Gdy myślę o książeczkach kontrastowych dla maluchów nasuwa mi się jedna myśl 'Bez szału'. Może miałam zbyt wielkie oczekiwania, bo chciałam, żeby Ignaś z zainteresowaniem przeglądał ze mną strona po stronie. Nie ma co na to liczyć!

Widzę jednak, że rośnie mi mały mol książkowy. Ignasio najbardziej lubi rymowane wierszyki, ale muszą być krótkie, bo jeszcze bardziej od słuchania woli przekładać kartki książek. Także czasem nie zdążę dość do końca wierszyka, a Ignasiek już mi zmienia stronę. Gdy Ignaś widzi jakąś książeczkę (chociażby moją książkę przy łóżku, czy swoją książeczkę zdrowia), to aż cały się do niej trzęsie, wyciąga rączki i przebiera nóżkami, byle tylko dać mu dotknąć, no i może odrobinę polizać...

Sądzę, że może to być spowodowane tym, że właśnie od urodzenia przekładałam przy nim kartki książeczek kontrastowych, bez problemu dawałam mu je smakować, dotykać, wąchać.

Na książeczkach wypisane jest kryterium wieku (głównie do 6 miesiąca życia), jednak u nas wszystkie książeczki (oprócz 'Małego geniusza') są nadal w użyciu. Leżą na wyciągnięcie ręki malucha i czasem łapię Ignasia na tym, że podczas samodzielnej zabawy u siebie w pokoju potrafi spędzić dobrych kilka minut na przeglądaniu książeczek kontrastowych.

Czy warto kupić?
Zdecydowanie jest to jeden z lepszych prezentów dla młodych rodziców, jaki można im podarować. Kolejna zabawka czy grzechotka, to nie to samo co książeczka. Czy stymuluje wzrok? Tego nie wiem, ale jestem pewna, że pozwala na rozwój więzi między dzieckiem a rodzicami. A takiej nie kupisz za żadne pieniądze.

6 komentarzy:

  1. Mój Podopieczny ma te pierwsze książeczki i, z relacji mamy wiem ze totalnie je ignorował. Wolał właśnie np czerwony kolor czy coś innego. Teraz, w wieku 7 mcy tak średnio go interesują. Lubi je gryźć na co nie pozwalam. Na razie na topie są takie do kąpieli aby je gryźć.

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli podobnie jak u nas :) Tak, te do kąpieli są lepsze pod względem odporności na ślinę ;)

      Usuń
  2. Kontrasty są najlepszą stymulacją dla rozwoju wzroku maluszka, mimo iż rodzicom się wydaje że dziecko nie jest zainteresowane. Na naszym rynku cały czas deficyt takich artykułów, jedyne co można znaleźć to książeczki. Ostatnio trafiłam na świetny produkt: http://allegro.pl/show_item.php?item=5221282740
    Polecam z pełną świadomością :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To najlepsze kontrasty dla niemowląt jakie znalazłam

    http://olx.pl/oferta/kocyk-przytulanka-kontrastowy-obrazek-przybornik-CID88-ID9AH6d.html#e39be3745e;promoted

    OdpowiedzUsuń
  4. To najlepsze co znalazałam dla niemowlaka

    http://olx.pl/oferta/kocyk-przytulanka-kontrastowy-obrazek-przybornik-CID88-ID9AH6d.html#e39be3745e;promoted

    OdpowiedzUsuń
  5. Ceny z kosmosu. Ja zamówiłam na czytam.pl taniej a za 3 zł dostawa do wybranego kiosku Ruchu.

    OdpowiedzUsuń