poniedziałek, 15 września 2014

Recenzja: gryzaki dla niemowlaka

Rodzica ząbkującego malucha można rozpoznać na kilometr - nieprzytomny wyraz twarzy, podpuchnięte oczy, zaśliniona bluzka. W wózku płaczący dzidziek z rumieńcami na buzi, obślinionym ubrankiem i cieknącym wodospadem śliny.
Co przyda się obojgu i sprawi, że czas ząbkowania choć trochę będzie przyjemniejszy?



Oczywiście gryzaki! Maluch może tak na prawdę gryźć wszystko co popadnie - zabawki, elementy wózka, twoje palce, ale nie ma to jak schłodzony gryzak! Nieraz miałam sytuację, gdy po chwili tarmoszenia w buzi ze schłodzonego, gryzak zrobił się momentalnie rozgrzany.

Gryzak momentalnie przynosi ulgę swędzącym i rozgrzanym dziąsłom, a gryzienie przyspiesza proces wychodzenia nowych ząbków.

My posiadamy wiele różnych gryzaków, jednak dwa z nich Ignasiowi zasmakowały najbardziej.

1) Gryzak chłodzący Disney z Kubusiem Puchatkiem

 



Prezent od cioci Marioli, a zarazem ulubiona zabawka do gryzienia. Ma dużą powierzchnię, która się schładza, dzięki czemu przynosi natychmiastową ulgę całym dziąsłom.
Idealny na pierwsze ząbki.

2) MAM BABY gryzak dla niemowląt MAM Mini Cooler

 



Bardzo lekki, dzięki czemu Ignasiek nie ma problemu z trzymaniem go samodzielnie w rączce. Gryzak ma wygodny uchwyt, za który łapią już 2-3 miesięczne brzdące.
Wydaje mi się, że sprawdzi się idealnie w momencie wychodzenia zębów trzonowych.
Co ciekawe, do gryzaka dołączona jest smycz - genialny pomysł! Taki gryzak można zabierać ze sobą na spacer bez obaw, że wypadnie nam z wózka.



 Na razie kompletnie nie sprawdziły się u nas gryzaki twarde. Oczywiście Ignaś lubi je jeść (tak jak większość rzeczy obecnie...), ale nic tak nie przynosi ulgi jak silikonowe gryzaki, które można schłodzić w lodówce.


Koleżanki polecają mi maści znieczulające dla maluchów. Jakoś nie mam do nich przekonania - wydaje mi się, że spowodują tylko, że niemowlak przestanie gryźć, przez co ząbki będą wychodzić jeszcze dłużej. Podobno są bezpieczne, ale mnie do takich rzeczy nie ciągnie.
 Macie swoje zdanie na temat maści na ząbkowanie? 

Pozostałe gryzaki

11 komentarzy:

  1. Gryzaki dobra rzecz :) A od gryzaków lepsze są tylko...kostki mamy, pilot i jak się uda, to telefon :)
    Jeśli chodzi o maści, to pediatra zaleciła Nam, żeby ich nie stosować. Niby są bezpieczne, ale jednak zawsze jakaś chemia, która trafia do buziaczka maleństwa. Ząbkowanie, to naturalna rzecz i trzeba to po prostu przejść. Długo się powstrzymywałam od maści, aż w końcu pewnego razu, kiedy ząbkowanie stało się bardziej uporczywe i nieznośne dla Hani, musiałam zadziałać i podałam maść zakupioną przez babcię. Maść zadziałała, Hania mogła normalnie funkcjonować a nie ciągle płakać i cierpieć. Na szczęście maści użyłam raptem parę razy, prawie cała tubeczka leży już nieużywana. Hania ma już dwa ząbki i kiedy już pora przyszła, żeby One wyszły, to nie było bólu, tylko swędzenie- tak wnioskuję po zachowaniu Hani. Wtedy w ruch szło wszystko, co twarde i nadające się do gryzienia, każda zabawka pływała w ślinie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, kostki mamy są dużo lepsze, tylko co na to sama mama? ;)
      Wszystko jest dla ludzi, chociaż ja też jestem zdania, że im mniej chemii tym lepiej. U nas jeszcze nie było aż tak źle (odpukać!), żebyśmy musieli używać maści, choć była jedna noc, po której stwierdziłam 'Dosyć!'. Ale przeczekałam i kolejna była dużo, dużo lepsza :)

      Usuń
  2. U nas sprawdza się taki silikonowy gryzak. O tych chłodzonych nie wiedziałam, muszę się jakimś zainteresować. Pozdrowienia, od koleżanki z Bimbi :) Zapraszam do mnie : blogmlodegorodzica.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki silikonowy wystarczy wrzucić na chwilę do lodówki, przyniesie znaczną ulgę na rozgrzane dziąsełka. Na pewno odwiedzę bloga, pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. polecam logopedyczny gryzak ARK, zupełnie bezpieczny a maluszek rewelacyjnie nim manipuluje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam jeszcze o takich gryzakach, z chęcią dowiem się o nich coś więcej!

      Usuń
  4. U nas najlepszym gryzakiem były paluchy mamusi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas ulubionym gryzakiem były szczebelki łóżeczka:D Zdecydowaliśmy się na klonowy mamari, one są o tyle też fajne, że są leciutkie i małe. Myślimy jeszcze nad jakimś gryzakośliniakiem, bo ubranka często wyglądają jakby ktoś się wymknął na deszcz:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój synek dostał od nas gryzak z naturalnego kauczuku. Czytałem że robi się je z mleka które wypływa z drzew Hevea. 100% naturalne. Udało mi się taki kupić w Hiszpanii, firmy Lanco Toys. Synek chyba zadowolony :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój synek ma Biedronkę z naturalnego kauczuku z firmy Lanco. Jest taaaka delikatna i słodka. Sama nie wiem kto bardziej za nią przepada :)

    OdpowiedzUsuń