środa, 10 września 2014

Lanolina - by ukoić podrażnioną skórę i ułatwić początki karmienia piersią.

Początki karmienia piersią są niezwykle trudne: musimy nauczyć się sygnałów, jakie wysyła nasze ciało i nasze maleństwo. Dla mnie szczególnie dokuczliwe były podrażnienia skóry: popękane ranki, które krwawiły i bolały przeokropnie. Nie ma co się martwić, to wszystko minie, a karmienie po pewnym czasie stanie się cudownym doświadczeniem. Trzeba jednak wiedzieć jak sobie radzić z podrażnieniem, a taki sposób istnieje - LANOLINA!



Jeszcze będą w ciąży znalazłam informację, że na popękane brodawki najlepsza jest właśnie czysta lanolina. Nie jakieś kremy z lanoliną, czysta lanolina.
W naturze lanolina to wosk, który chroni wełnę owiec przed zmoczeniem. Ponieważ skład ma bardzo podobny do warstwy lipidowej skóry ludzkiej, ma rewelacyjne właściwości pielęgnacyjne.


Znalazłam dwie firmy, które sprzedają czystą lanolinę przeznaczoną dla mam karmiących: Lansinoh oraz PureLan 100.

Oba produkty nakłada się na czyste, osuszone piersi i nie trzeba zmywać ich przed karmieniem. Przed nałożeniem należy rozgrzać ją w palcach, przez co zmienia konsystencję na bardziej płynną.

Z obu byłam bardzo zadowolona, gdyż nawilżały skórę chroniąc ją przed pękaniem, ale równocześnie przyspieszały proces gojenia. Lanolina jest niesamowicie wydajna - na początku używałam jej oszczędnie, ale zaczęły pojawiać się pierwsze pęknięcia, więc ruszyłam ze smarowaniem po każdym karmieniu. Ból szybko minął, choć tubkę lanoliny zawsze miałam przy sobie i stosowałam ją jeszcze długo po zagojeniu.

Czym różnią się te dwie marki?

Lanolina Lansinoh - cena: 10g - 22,02zł (ZIKO Apteka)

źródło: www.lansinoh.pl
Trudno dostępna, musiałam trochę poszperać w necie, żeby ją odnaleźć. Ale to właśnie ją wybrałam na początek swojej mlecznej drogi i zapakowałam do swojej szpitalnej torby.
Polecana przez położną laktacyjną u mnie w szpitalu, można też było dostać jej próbki. Bardzo wydajna, bo małe opakowanie starczyło mi na długo.
Jest biała, dzięki czemu nie brudzi bielizny. Po nałożeniu czułam natychmiastową ulgę. Niezwykle przyjemna w aplikacji, po rozgrzaniu w dłoniach zmieniała konsystencję z gęstej na bardziej kremową. Z wkładkami Lansinoh stanowiła dla mnie duet idealny <3

PureLan 100 - cena: 7g - 20,69zł, 37g - 32,79zł (Gemini)

źródło: 24evexia.com


O niej usłyszałam w pokoju laktacyjnym w szpitalu - inne mamy opisywały ją jako produkt idealny, który wart jest każdych pieniędzy. Mimo zadowolenia z wcześniejszej lanoliny, postanowiłam wypróbować ją jako drugą i kupiłam większe opakowanie.

Rzeczywiście, była równie przyjemna w stosowaniu jak Lansinoh. Mam wrażenie, że jest bardziej tłusta i ciężej rozgrzać ją do przyjemnej do nakładania konsystencji.
Duży minus to jej kolor - ma lekko żółte zabarwienie, przez co brudziła jasną bieliznę. Przez większość czasu używałam wkładek, więc nie był to wielki problem, ale jednak.
Działanie ma jednak rewelacyjne i potwierdzam, że zapobiega jakimkolwiek problemom z pękającymi brodawkami.


Na koniec dodam, że lanolina jest dużo bardziej uniwersalna. Sprawdza się bowiem jako nawilżacz na bardzo suche miejsca na skórze, rewelacyjnie zastępuje pomadkę do ust, działa też przy zapaleniu pieluszkowym, a nawet podobno zapobiega powstawaniu pęcherzy na stopach (tego jeszcze nie próbowałam!).
Mi została ponad połowa tubki PureLan 100 i wciąż znajduję  dla niej nowe zastosowania.

Lanolinę uważam za niezbędnik wyprawkowy każdej przyszłej mamy, lecz również polecam ją jako uniwersalny środek na drobne (i nie tylko!) problemy skórne :)

2 komentarze: