sobota, 6 września 2014

28 TŻ: z Liskiem wśród zwierząt

W tym tygodniu sporo się u nas działo, oj sporo!


Po pierwsze - Ignaś dostał swój pokoik. W ramach pamiątki mamy film jak z horroru klik - do kręcenia w takim klimacie natchnęło mnie pobite lustro. Mieliście kiedyś marzenie, żeby zbić lustro młotkiem? No cóż, mój mąż miał i właśnie je spełnił. A teraz przed nami 7 lat szczęścia ;)

Po drugie - Ignasiowi rodzice mieli rocznicę ślubu i z tej okazji wyszli do kina. We dwoje. Wow, pierwsze nasze takie wyjście od czasu, kiedy mamy Ignasia! Naszym Żukiem opiekowali się ciocia z wujkiem. Podobno nie było łatwo, bo 15min po wyjściu Igusiek od razu zorientował się, że coś mu nie gra. Więcej wolę nie wiedzieć, żeby matczyne serce ni ubolewało za długo nad faktem zostawienia potomka samego na 3 godziny. A tak z innej beczki to byliśmy na filmie 'Strażnicy galaktyki' i uśmialiśmy się za wszystkie czasy, polecam!

Po trzecie - byliśmy na warsztatach BLW, gdzie Ignasiek z wielkim apetytem pałaszował ciasto z buraków. Nie śpieszymy się z rozszerzaniem diety, przyznaję, że to całe krztuszenie trochę mnie odstrasza. Za to Ignaś to rozszerzania spieszy się bardzo ;)


Po czwarte - zabrałam Ignasiaka do ZOO! Traktowałam to jako wyjście dla Mamy, bo Ignaś na początku kompletnie olał żyrafy, a przy słoniu zasnął. Jednak coś zmieniło się w małpiarni, gdzie pawiany miały przeszklony wybieg i można było je obserwować z bliska. Usiedliśmy na ławce zaraz przy szybie i razem z przyjaciółką i jej córeczką zrobiłyśmy sobie przerwę na jedzenie. Mała opluła koleżankę od ramienia do pasa, po czym płakała w głos, że nie może zasnąć. Ja z Ignasiem na kolanach próbowałam jeść cukinię, jednak ciężko było, bo Ig wciąż wyrywał mi widelec. Dałam mu chlebek, żeby się nim zajął. W całym tym rozgardiaszu okraszonym płaczem dzieci spojrzałam się za siebie i zobaczyłam, że przygląda się nam... pawian! Siedział cicho i patrzył na nas, jakbyśmy to my byli eksponatami w ZOO. 'Co za szaleństwo!' musiał sobie myśleć. Strzepnęłam okruchy chleba z siebie i Ignasia i podeszłam do małpy. I tu nastąpił wielki obrót sprawy - Ignaś spojrzał na małpę.. i zobaczył małpę! Od tej chwili nie odrywał od niej wzroku. Ona odwróciła się i świecąc gołą pupą zeszła na dół. Ignaś patrzył na nią jeszcze chwilę, ale ta nie raczyła wrócić do nas i do naszego szalonego świata.


Od tego incydentu, ku mojemu miłemu zaskoczeniu, Ignasio zaczął przyglądać się zwierzakom!  Małym dzikom, lamom, alpakom. Wszystkie zwierzaki mu się podobały i to tak bardzo, że już nie chciał wrócić do wózka.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz