czwartek, 7 sierpnia 2014

PMD: Gdańsk, Galeria Przymorze

Cykl pokoi dla mam z dziećmi rozpoczynam od Galerii Przymorze w Gdańsku.

  

Galeria znana jest z afery, podczas której strażnik zwrócił uwagę kobiecie karmiącej dziecko piersią (tu), na szczęście ja o pracownikach ochrony w Galerii Przymorze mam dobre zdanie.

Na stronie galerii nie ma informacji o tym, czy taki pokój istnieje, ani gdzie się znajduje. Nie ma go nawet zaznaczonego na planie galerii.

Pokój dla matki znajduje się na parterze (omijamy problem niedziałających wind), obok toalet pośrodku galerii i otwiera go strażnik. Gdy zadzwoniłam dzwonkiem przy drzwiach, przemiły pan ochroniarz przyszedł otworzyć mi drzwi, przy czym najpierw sprawdził, czy w pokoju są ręczniki jednorazowe. Do pokoju bez problemu wjechałam wózkiem i zamknęłam się od środka.

W pokoju znajduje się przewijak, zlew, fotel do karmienia. Za każdym razem gdy w nim byłam zawsze były ręczniki papierowe przy przewijaku i panował porządek. Widać, że panie sprzątaczki często tam zaglądają, bo kosze na śmieci też były puste.

Ściany są kolorowe i są na nich naklejki i obrazki, także Ignasio podczas karmienia miał się czemu przyglądać. Stan oceniam na całkiem przyzwoity, chociaż ściany były obdrapane (pewnie od wózków), a naklejki częściowo pozdrapywane (a to ciekawe czyja wina..:) Światło jest delikatne i z głośnika słychać radio (niezbyt głośno).

Nie zdarzyło mi się czekać w kolejce do pokoju i od początku ceniłam sobie fakt, że mogę zakluczyć się od środka i spokojnie nakarmić synka. Dopiero gdy byłam w tym pokoju chyba trzeci raz, to wychodząc zobaczyłam kolejkę mam z głodnymi maluchami na rękach. No tak, jeden pokój i to zakluczany od wewnątrz, także w godzinach szczytu może się nam zdarzyć, że musimy poczekać w kolejce.

Ogólnie stan oceniam na całkiem przyjemny, choć bez rewelacji. Takie minimum, które każdej mamie się przyda. No i tacie pewnie też, bo w tej kwestii ojcowie są dosyć pomijani...




3 komentarze:

  1. W porównaniu z pokoikiem z Manhattanu wygląda rewelacyjnie! W M. na dodatek była włączona tak głośno muzyka (nie wiem czy to jednorazowa sprawa czy tak jest zawsze), że moja Zuzka była cały czas pobudzona i nie dało się jej nakarmić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam swojej serii PMD zaczynać tak okrutnie, ale pierwszy pokój, który odwiedziłam jako mama, to właśnie ten w Manhattanie. Dla mnie koszmarek :) Byłam w nim ok. 3 razy i muzyka zawsze była głośno. Ja Ignasia karmiłam na korytarzu przed tym pokojem, było nam zdecydowanie przyjemniej :)

      Usuń
  2. Większość moich wypadów czy to na spacer, czy na zakupy zahacza właśnie o Manhattan Zaczynam poważnie myśleć nad tym by do nich napisać. Pewnie nawet nie zdają sobie sprawy jak bardzo nieużyteczny staje się ten kącik :(

    Pozdrowienia
    i całuski dla Ignasia!

    OdpowiedzUsuń