czwartek, 21 sierpnia 2014

PMD: Gdańsk, CH Manhattan

CH Manhattan w Gdańsku znajduje się bardzo blisko mojego domu, dlatego to właśnie je odwiedziłam jako pierwsze, gdy jako świeżo upieczona mama szukałam schronienia dla malucha.

https://gchmanhattan.pl/


 CH Manhattan znajduje się w centrum Gdańska Wrzeszcza, niedaleko Galerii Bałtyckiej. Mimo tak blisko usytuowanej konkurencji, zawsze wolałam zakupy właśnie w tym miejscu - jest tu tak zacisznie, nie ma tylu ludzi, a wybór jest całkiem podobny. Gdy zostałam z mamą sprawdziłam informację na stronie centrum o tym, że istnieje u nich pokój dla matki z dzieckiem.


 Informacje ze strony:


Pokój rodzica z dzieckiem
Manhattan Pokój rodzica z dzieckiem Do dyspozycji rodziców jest w pełni wyposażona sala przystosowana do wygodnego karmienia i przewijania najmłodszych, a także innych czynności higienicznych związanych z niemowlętami.

Rodzice mogą tu w spokoju zająć się swoimi pociechami.

Cieszyłam się, że będę mieć schronienie dla siebie i malucha podczas naszych pierwszych spacerów. We wcześniejszych postach wspominałam Wam jednak, że wolałam biec do domu z płaczącym z głodu Ignasiem, niż karmić go po drodze. Na dworze było za zimno, a pokój dla mamy z dzieckiem w Manhattanie był... hmm.. zobaczycie zaraz sami...

Igusiek na zdjęciach to jeszcze taki mały Okruszek <3
Pokój matki z dzieckiem w CH Manhattan znajduje się na parterze, zaraz przy toaletach. Jest to potężny plus, ponieważ na windy zdarza mi się tu czekać nawet kilka minut. Nie sprzyja to zakupom z wózkami. Do pokoju dzwonimy dzwonkiem przy drzwiach, jednak nie wiem na jakiej zasadzie weryfikowane jest kto wchodzi. Nie raz gdy byłam w środku, to inna mama wchodziła do pokoju dzwoniąc domofonem. Miejsca jest na jeden wózek, nawet nie da się wykręcić, nie wiem czemu wpuszczane są nowe osoby, gdy pokój jest wciąż zajęty. Drzwi są bardzo ciężkie i za pierwszym razem nie potrafiłam sama wejść do środka. Musiałam poprosić o przytrzymanie drzwi pań, które wychodziły z toalety.


Pokój niby schludny i podstawowe rzeczy są zapewnione: przewijak, zlew i miejsce do karmienia (w tym wypadku leżanka). Często nie ma jednak mydła, na papier nawet nie ma dozownika, śmietnik za to jest pełen. To, co mnie przeraziło jako młodą mamę to zapach panujący w środku - niezwykle intensywny smród kostki toaletowej. Takiej najtańszej, obrzydliwej kostki. Fuj!
W dodatku w pokoju jest umieszczony głośnik i podczas każdych odwiedzin z głośnika leciała bardzo!!! głośna muzyka. Ignaś był bardzo niespokojny, wiem, że nie tylko mojemu synkowi to przeszkadzało.

To są dwa potężne minusy, które sprawiają, że pokój oceniam jako totalnie nieprzydatny. Nie ma co straszyć dzieci, ja rozsiadłam się na ławce pod toaletami, przynajmniej było ciszej (na środku alejki!) i nie śmierdziało żadnym śmierdzidłem.

Niby minimum jest zapewnione, jednak po takim miejscu spodziewałabym się czegoś więcej. Chociaż ręczników papierowych. Ta leżanka też taka podejrzana się wydaje. Raczej nikt nie będzie się na niej rozkładał i karmił na leżąco... O wiele wygodniej by było usiąść na fotelu. No, widzę jeden plus - leżanka jest bardziej higieniczna, bo można przetrzeć ją środkami dezynfekującymi. I tyle.

 Jedyny plus to fakt, że pokój nazwany jest 'Pokój rodzica z dzieckiem', także spacerujący z maluchem tata czuje się zaproszony do środka. Jednak co z tego, kiedy wchodząc może trafić na karmiącą już w środku mamę (nowe osoby wpuszczane są do zajętego pokoju)?

Gdy weszłam po raz pierwszy do pokoju w Manhattanie to osłupiałam: 'To właśnie tak będzie teraz wyglądać moje życie? Śmierdzące, głośne pokoje, do których Ignasio po prostu boi się wchodzić? A ja sama ledwo radzę sobie z ciężkim drzwiami. Karrramba...'.

Na szczęście to był tylko zły początek, istnieją pokoje z których da się korzystać :)


EDIT:

Sytuacja zmusiła mnie, żebym odwiedziła pokój w Manhattanie jeszcze kilka razy od czasu pamiętnej wizyty. Nie wiem czy to zbieg okoliczności, ale mniej więcej od września 2014 roku nie spotkałam się z tym, żeby w pokoju grała głośna muzyka. Była przyjemna, błoga cisza. Wciąż unosił się delikatny smrodek, ale nie był to nachalny zapach odświeżacza łazienkowego.
Za każdym razem było czysto, jednak nigdzie nadal nie było ręczników papierowych.
Powiem Wam, że zmieniło się na plus!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz