wtorek, 15 lipca 2014

21 TŻ: wakacje u babci

Spakowałam torby, wzięłam Ignasia pod pachę i pojechaliśmy we dwójkę na wakacje do babci. Tato został sam w domu. Dobrze jest czasem za sobą zatęsknić :)

Moje serce podbił 21 tygodni temu :)

Wakacje były bardzo udane. Odpoczęłam za wszystkie czasy, a babcia mogła nabawić się z wnukiem. Pogoda nam trochę nie sprzyjała, bo były potężne upały. W planach było wietrzenie 'private parts' Ignasia na działce, ale ani ja, ani mój synek, nie jesteśmy miłośnikami słońca, a tym bardziej palącego słońca..

 


Udało mi się za to spotkać z przyjaciółką z rodzinnego miasta, która ma synka starszego o tydzień. Uwielbiam jej opowieści, bo gdy mówi, że jej synek właśnie pierwszy raz coś zrobił np. uśmiechnął się, czy złapał za stópkę, a Ignaś jeszcze nigdy nie miał ku temu okazji, to wiem, że za około 7 dni mogę spodziewać się podobnych sukcesów :)


Przez upały, albo i dzięki nim, udało mi się wreszcie zrobić zakupy w Gemini, ogarnąć wyprzedaż ubranek w Tesco, zrobić zakupy w Ikea. Jak wygodnie jest robić zakupy w środku tygodnia, w środku dnia i to z pomocnikiem (czytaj babcią) do ogarnięcia wózka. No i przede wszystkim Ignasia! :) Gdy ja szalałam wśród półek, moja mama zabawiała malucha. Raz przyłapałam ich, jak bawią się pacynką. Mina Ignasia jest bezcenna, już wiem, co muszę mu kupić w najbliższej przyszłości :)




Cudownie było spotkać się po kilku dniach rozłąki, poprzytulać i ucałować. Jeszcze tego samego dnia wybraliśmy się na spacer (niech będzie: do lekarza, ale w drodze powrotnej był cudny spacer) i Ignaś podziwiał okoliczną przyrodę. Oj, ciekawski się robi bardzo! Uwielbia ciągnąć roślinki za listki, mimo, że tłumaczymy mu, że nie wolno. Chyba się powoli zaczyna... ;)


A w weekend, mimo niesprzyjającej pogody, wybraliśmy się na targi Mungo Fair. Deszcz padał jak oszalały, a ja pod namiotem uczyłam się szyć na maszynie razem z Kulką Szpulką:) Torba nieskończona, ale zapał do szycia wielki. Teraz muszę skądś wykombinować maszynę, żeby dokończyć swoje dzieło!


6 komentarzy:

  1. Fajnie, że udało się Wam wyjechać. Babcia miała okazję nacieszyć się maleństwem, a i maleństwo babcią :D Superowo ;)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie! A i lisia mama miała czas, by odpocząć ;)

      Usuń
  2. Mina Ignasia na widok pacynki - rozbrajająca! :)

    A z maszynami do szycia dobrze uważać, nasza ostatnio wybuchła. Nic poważniejszego się nie stało i żadnych szkód nie wyrządziła, natomiast najadłam się strachu i przez następne kilka godzin intensywnie wietrzyłam mieszkanie.
    Rozbawił mnie potem komentarz pana z serwisu na temat wybuchających maszyn: "Ależ to normalne!" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, jak to normalne? Ja pierwsze o tym słyszę :) Dobrze, że nic się nie stało i dziękuję za ostrzeżenie. W przyszłości będę trzymać Ignasia z dala od maszyny :)

      Usuń
  3. Miny Ignasia są boskie! Dzieci fantastycznie się dziwią:) mi jeszcze pozostało ok. 2.5 miesiąca do porodu, intensywnie wertuję Twojego bloga w poszukiwaniu dobrych rad :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie! Mam nadzieję, że naskrobane posty do czegoś się przydadzą :) Pozdrawiam z drugiego końca Polski ;)

      Usuń