środa, 12 marca 2014

3 TŻ: trudne łatwego początki

Ten tydzień nie należał do łatwych. Tym razem to ze mną były największe problemy...




Lekarz przepisał mi antybiotyk na zapalenie piersi. Niestety lek nie zadziałał i po 3 dniach pojawił się u mnie dziwny rumień. W piątek zadzwoniłam do położnej laktacyjnej i opisałam swój problem, bez wahania stwierdziła, że robi mi się ropień piersi. Bałam się wpisać w google coś na ten temat, ale słyszałam, że jest to bardzo nieprzyjemna sprawa... Mąż wypożyczył mi laktator i przez cały weekend postępowałam jak kazała położna, niestety ropień wciąż się powiększał. W poniedziałek poszłam do szpitala i położna pokazała mi jak karmić piersią w mojej sytuacji i poleciła bardzo dobrego doktora, który może wyciąć mi ropnia. Zobaczymy, co powie lekarz. Trzymajcie kciuki :)



Ignasio był ze swoim pępkiem u chirurga. Zrobił mu się ziarniniak, więc musimy chodzić na zabiegi usuwania i oczyszczania. Ig jest bardzo grzeczny, jednak pępek wciąż nie wygląda ciekawie.

Weekend mieliśmy bardzo intensywny. Odwiedzili nas babcia Joasia, dziadki i wujek Adam ze swoją dziewczyną. Ignaś był bardzo grzeczny i wszyscy zgodnie stwierdzili, że dobrze mieć takiego 'ślicznego aniołka' w domu. Nie wiedzieli natomiast, co działo się rano...

Babcia Joasia

Całkiem niedawno udało mi się wygrać sesję zdjęciową dla noworodków. Bardzo się ucieszyłam i jak tylko wyszliśmy ze szpitala umówiłam termin sesji. W sobotę rano przyjechali do nas fotograf ze swoją żoną, przywieźli mnóstwo ślicznych rekwizytów, koszy i narzut. Gdy oni rozstawiali sprzęt, my mieliśmy rozebrać Małego i uśpić. Celem było zrobienie golaskowych zdjęć śpiącego Igusia. Jak na złość przez całą sesję (3 godziny) Ignaś nie zmrużył oka. Nie pomagało noszenie w chuście, karmienie, grzanie suszarką czy opatulenie materiałem. Fotograf stwierdził, że nie uda się zrobić żadnego zdjęcia. Następnego dnia w niedzielę powtórzyliśmy sesję, ale sytuacja wyglądała jak poprzednio. Jak na złość Ignaś nie chciał zasnąć. Nie zrobiono mu żadnego zdjęcia, choć prosiliśmy o nawet najzwyklejsze ujęcie, żeby była pamiątka. Szkoda m było naszego Maleństwa, po tych dwóch sesjach był wykończony i przesypiał nawet godziny karmienia. Na moim zdrowiu też to się odbiło, bo ropień rósł w oczach.
 
Moje dwa skarby
W drodze na sesję zdjęciową



















A chusta sprawdza się znakomicie, nie tylko jako środek transportu ale też jako igusiowy uspokajacz :)

 

4 komentarze:

  1. Wszystko będzie dobrze:)
    Szkoda, że z sesją sie nie udało. Nam tez sie nie udało niestety, ale dlatego, że przegapiliśmy odpowiedni czas na taką sesję. Teraz zrobimy sobie rodzinną - mam nadzieje, że się uda;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki! Ja też liczę na zrobienie sesji rodzinnej. To dopiero będzie miła pamiątka!

      Usuń