środa, 5 lutego 2014

38 TC: coś nie wiję tego gniazda

Podobno w 38 tygodniu (lub wcześniej) u kobiet pojawia się syndrom wicia gniazda. Oznacza to, że kobiety szykują pokoik, sprzątają, przestawiają, sortują, układają...
U mnie natomiast jest wręcz odwrotnie. Z chęcią siedzę do późna w piżamie, jem spokojne śniadanie i leżakuję przez pół dnia. Najchętniej zamawiałabym gotowe obiady, bo jakoś nie mam ochoty stać przy garnkach. Przymykam też oczy na bałagan, nic się nie stanie jak będzie zakurzone. Czy nie będzie pozamiatane. Dobrze, że od kilku dni mamy zmywarkę, bo inaczej naczynia czekałyby aż ktoś się nad nimi zlituje. A mój mąż jakoś nie zwraca uwagi, gdy zlew jest przepełniony brudami. Też Wasi partnerzy tak mają?

Dziś koleżanka spytała się mnie, czy dłuży mi się ten 9 miesiąc. Przeważnie wszystkie kobiety marzą o tym, żeby uściskać swoje Maleństwo. Musiałam się chwilę zastanowić. Ciężko mi się chodzi i śpi, mam jakieś tam dolegliwości ciążowe i co chwilę coś mi doskwiera. Ale nie, nie dłuży mi się, a wręcz mi się podoba.
Nie mogę spać w nocy? To pośpię w ciągu dnia!
Coś mnie boli? A to zjem kawałek czekolady i już jest lepiej :)

Nikt mnie nie budzi w środku nocy. Wiem, że Maluszek jest najedzony i jest mu ciepło. I dobrze mi z tym. Chwilo trwaj :)

Ostatnio przeglądam różne strony z konkursami. I powiem szczerze, że nawet udaje mi się powoli coś wygrywać (np. jutro idziemy do kina!) :D Ostatnio wzięłam udział w bardziej 'wymagających' konkursach, gdzie nie wystarczy się zgłosić, lecz trzeba coś od siebie więcej pokazać. Udało mi się namówić Męża na zrobienie mi małej sesji walentynkowej, żebym mogła powysyłać ładne zdjęcia na konkursy. Wyszło trochę kiczowato, ale takie to święto. Nie oczekuję zbyt wiele :)

A oto migawka z walentynkowej sesji:


P.S. Po moich 'szczęśliwych siódemkach' nie ma już śladu. Udało mi się zbić 2kg. Nie wiem jakim cudem, bo nie skąpię sobie słodyczy. Ale jest mi miło :)

6 komentarzy:

  1. Super, że się tak nie przejmujesz! Że cieszą Cię codzienne przyjemności i nie dostajesz świra, nie skaczesz po mieszkaniu z odkurzaczem i nie wykupujesz połowy Ikei. Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze niedawno złapał mnie olbrzymi stres przed porodem. Panicznie bowiem boję się lekarzy i szpitali. Ale postanowiłam się wyciszyć i korzystać z chwili. Carpe diem! :)

      Usuń
  2. Ja mam niestety problemy ze snem, nie mogę zasnąć - chyba jednak człowieka dopada lekki stres przed porodem ;P
    Bardzo ładne zdjęcia :) Fajna z was para
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Tak, stresik jest ale postarajmy się nie myśleć o tym za dużo. Teraz jest bardzo miło, potem pewnie będzie wspaniale. Jestem pewna :)

      Usuń
  3. Oj pamiętam ... tuż przed samym porodem nie miałam problemu ze snem. Większy problem miałam, żeby zwlec się z łóżka ... Dobrze, że mąż pod ręką był, to zawsze pomógł mi się sturlać :) Co do snu, to śpij póki możesz, później nie będziesz miała tyle czasu, żeby się wyspać porządnie. Ale... nie martw się, najtrudniejszy pierwszy miesiąc, później zdecydowanie będzie łatwiej, jak się przyzwyczaisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mi od kilku nocy śpi się wprost cudownie. Czy to oznacza, że poród tuż, tuż? Liczyłam, że i do marca pochodzę ;) Tak, u mnie też to jest turlanie się po łóżku, bo wstawaniem nazwać tego się nie da :)

      Usuń