piątek, 31 stycznia 2014

37 TC: Kino Kobiet w Heliosie

źródło
Na portalu trójmiasto.pl udało mi się wygrać podwójne zaproszenie do kina Helios na wieczór Kino Kobiet. Zaprosiłam moją ciężarną koleżankę, zakładając, że to pewnie i jej, i moje, ostatnie takie wyjście przed rozwiązaniem. Potem pewnie czeka nas tylko jakieś Baby Kino, o ile takie istnieje ;)

Sama impreza zaczęła się w holu kina, gdzie były degustacje i różne stoiska. Niestety była przerażająca ilość Pań chętnych spróbować czegoś nowego, także nawet stojąc gdzieś grzecznie w kolejce nie udało nam się niczego zobaczyć. Nikt nie zwracał też uwagi na nasze brzuszki, Panie pchały się na całego. Przykra jest ta polska mentalność, jeśli dają coś za darmo to korzystaj z tego tak długo jak się da. I nie dopuść innych, bo może dla ciebie zabraknie!

Ponieważ wszystkie kanapy też były zajęte, to poprosiłyśmy Panie bileterki, żeby wpuściły nas wcześniej na salę. Wyjęłam swoje kanapki i pomarańczkę i też miałyśmy ucztę :)

wtorek, 28 stycznia 2014

DARMOSZKI - próbki Mustela



Oj, naczekałam się na te próbki długo, bardzo długo! Ale wreszcie dotarły :)

Wiem, że są różne rodzaje kosmetyczek i próbek, które można otrzymać od Musteli. Ja, z racji swojego stanu, wybrałam wersję dla kobiet w ciąży.

Otrzymałam różową siateczkową kosmetyczkę i próbkę kremu na rozstępy.

Jeśli też chcecie otrzymać upominek od Musteli to należy wypełnić formularz na stronie:

>>>KLIK<<<


niedziela, 26 stycznia 2014

37 TC: warsztaty Mama Nigdy Nie Jest Sama




Zaczynam 37 tydzień, ale to leci!


Powoli odechciewa mi się podróży po Gdańsku, najlepiej czuję się leniuchując w łóżku :) Tym bardziej, że nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby ktoś ustąpił mi miejsca w zatłoczonym tramwaju czy pociągu. Nie mówiąc już o kolejce przy kasie. Przykre, lecz prawdziwe. Sama muszę poprosić o respektowanie moich praw, ale to już chyba odrębny temat.







Mimo, że stałam się wielką domatorką, to z olbrzymią radością czekałam na sobotnie warsztaty 'Mama nigdy nie jest sama'. Pogoda jaka jest każdy widzi, potworne mrozy paraliżują komunikację. Na szczęście udało mi się dotrzeć na czas i nawet zajęłam najlepsze miejsce w pierwszym rzędzie! Każda z uczestniczek dostała siatkę z darmoszkami, a w niej jedna pielucha Dada, majteczki poporodowe, wkładki laktacyjne, dwie próbki i jak zwykle mnóstwo ulotek ze zniżkami.


Poruszane tematy były bardzo ciekawe, nie tak oklepane jak na wcześniejszych warsztatach w których brałam udział. Widać, że nie były w żaden sposób sponsorowane, lecz prawdziwe osoby mówiły o swoich prawdziwych odczuciach. Scena była zaaranżowana w taki sposób, że czułam się prawie jak w domu. Czas zleciał mi niesamowicie szybko, mogłabym siedzieć tam do nocy! Bardzo podobał mi się fakt, że każda z uczestniczek została wylosowana podczas rozdawania końcowych nagród. Ja zawsze z takich spotkań wracałam z pustymi rękami, nigdy nie miałam szczęścia - aż do teraz. Każda z nas była na głos wyczytana i zaproszona na scenę po odbiór większego lub mniejszego upominku. Dla mnie wylosowano cudną pieluszkę bambusową z firmy samiboo.


                                                                                                                                          www.samiboo.com
Jedyny minus jaki mogłam zaobserwować to podawanie ciężarnym kawy o zapachu korzennym. Wszystkie moje koleżanki zemdliło przy samym wąchaniu naparu, ja zdecydowałam się wypić sam wrzątek, bo takiej kawy przełknąć nie mogłam :) Dodatkowo z obiecanego poczęstunku były jedynie babeczki z olbrzymią ilością kremu. Gdyby nie to, że wcześniej informowano nas o tym, że będzie poczęstunek, nie oczekiwałabym niczego do jedzenia czy picia, oprócz wody. Następnym razem uzbroję się w kanapki. A następnego razu oczekuję z wielką chęcią! :)

RECENZJA: Yankee Candle



Na święta postanowiłam zrobić sobie małą przyjemność i w sklepie goodies.pl zakupiłam 3 woski i 2 samplery świeczek Yankee Candle. Słyszałam o nich wiele dobrego, jednak jeszcze nigdy nie miałam okazji wypróbować ich "na własnej skórze".
źródło
Na pierwszy ogień poszedł sampler Black Cherry. Sampler to mała świeczka, którą należy włożyć do świecznika, nie ma własnego słoiczka. Byłam tak zaaferowana, że nie zrobiłam żadnego zdjęcia palącej się świeczki :) Według producenta samplery palą się ok. 15h i pachną równie intensywnie co świece w słoikach.

Dla mnie zapach czereśniowy był bardzo delikatny, mam wrażenie, że dużo słabszy niż wosków YC. Ale dla mnie to plus, bo zapach w mieszkaniu był bardzo subtelny, a nie drażniący. Świeczka towarzyszyła nam od popołudnia przez cały wieczór, kiedy to mieliśmy zaproszonych gości na kolację. Świeczka spaliła się niemal całkowicie, aż szkoda, że starczyła na tak krótko!

Czeka mnie jednak kolejny sampler: Red Velvet i 3 woski: Christmas Cookies, Christmas Eve i Garden Sweet Pea.



 Woski, wg opisu producenta, są nasączane olejkami, tak by aromat był mocniejszy. Do ich palenia używa się specjalnych kominków. Wydajność wosku to ok. 8h.

 Nie spodziewałam się, że  woski mają AŻ TAK BARDZO intensywny zapach! Mi osobiście wystarczyło, że otworzyłam wosk z folii i położyłam na szafce :) Nie ma jednak tak łatwo, spodziewałam się gości i chciałam, żeby w powietrzu unosił się tak ładny zapach jak ostatnio. Mam duży salon, otwarty na korytarz i kuchnię, a jednak palący się przez ok. 1h wosk zdominował zapach całego mieszkania. Potem musiałam zgasić świeczkę, bo zapach był zdecydowanie zbyt drażniący.

 W tym wypadku wosk jest bardziej wydajny od samplerów. Użyłam tylko kawałka, który nie miał szans spalić się do końca. Taki jeden wosk starczy mi na wiele pachnących wieczorów :)


Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z dokonanych zakupów. Cena wosku to 6zł, samplera 9zł. Dodatkowo na stronie sklepu co miesiąc wybierane są zapachy w promocyjnych cenach. Razem z zakupionymi świeczkami przywędrował do mnie kupon rabatowy, także na pewno skuszę się na kolejne zakupy - tym razem zdecyduję się na świece w słoikach. Wybór zapachów jest ogromny, wydaje mi się, że każdy znajdzie coś dla siebie :)





czwartek, 23 stycznia 2014

36 TC: Baby Shower

W sobotę byłam na Baby Shower u Ani, mojej koleżanki z ćwiczeń na AWFie. Ania spodziewa się córeczki, Eli, kilka dnia po moim terminie. Swoje małe mieszkanko ozdobiła różowymi balonami i lampionami, były też tematyczne kubeczki i talerzyki.

Przyjaciółka Ani zorganizowała kilka konkursów, np. smakowanie jedzonka ze słoiczków dla dzieciaczków, za które można było wylosować drobne nagrody. Bawiłam się rewelacyjnie, chociaż to już u mnie ostatnie takie imprezy. Potem pół niedzieli odpoczywałam po tym drobnym szaleństwie :)

A w niedzielne popołudnie wybraliśmy się do IKEA, gdzie zakupiłam ostatnie potrzebne mi rzeczy. Ceny są przystępne, porównywalne do tych na allegro, a wszystko mogłam podotykać i posprawdzać na własnej skórze :)
Zakupiłam prześcieradła bawełniane (30zł za 2 szt), pokrowce na przewijak (25zł za 2 szt), ręcznik z kapturkiem (25zł), kocyki, które posłużą mi raczej za pieluszki (20zł za 3 szt), małe ręczniczki (13zł za 10 szt), muślinowe pieluszki (13zł za 2 szt), śliniaczki (15zł za 3szt), organizer na łóżeczko (15zł) i pudełko na zabawki (30zł). Oprócz tego kupiłam małe ręczniczki za 1zł, które zapewne do czegoś mi się przydadzą ;)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

36 TC: wygrana w konkursie fruttidimamma

Odkąd jestem na zwolnieniu biorę udział w wielu konkursach, jednak mam wrażenie, że konkurencja jest spora i jeszcze nic nie udało mi się wygrać. Aż do teraz! :)

Dziś rano zawitał do mnie listonosz i przyniósł wygraną w konkursie ze sklepu frutti di mamma. Zdobyłam zaszczytne ostatnie nagradzane miejsce ;) i wygrałam czerwone drewniane autko.

źródło
Do paczki dołączone zostało 10 próbek chusteczek nawilżanych firmy Beaming Baby oraz pianka antybakteryjna Bentley Organic. Jest to druga zabawka jaką mam dla mojego Maleństwa.
Ach, jak miły może być poniedziałek :)


środa, 15 stycznia 2014

Promocja - w Rossmannie laktator Lovi za 1gr!

W poniedziałek wybrałam się na drobne zakupy do Rossmanna w Manhattanie. Przy półkach z działem dziecięcym wypatrzyłam kartkę A4 z wydrukowaną informacją, że przy zakupach dowolnych artykułów dziecięcych za 50zł laktator Lovi otrzymamy za 1gr.
źródło: www.smyk.com
Z opinii wyczytanych w internecie stwierdzam, że chyba jest to jeden z najgorszych możliwych laktatorów :) Ale ja, lisia mama, nie potrafię oprzeć się promocjom. Niedawno dostaliśmy od znajomych dwie siatki ubranek, także kupiłam im w podziękowaniu paczkę pieluch. Oprócz tego czteropak chusteczek nawilżanych, podkłady, moje ukochane żele pod prysznic Babydream i szybko uzbierała się niezbędna kwota. Laktator dostałam bez problemu.

Cieszę się, bo nie chciałam kupować laktatora, mimo potężnego niezrozumienia ze strony moich koleżanek. Nie wiem co mnie będzie czekało po porodzie, może będę musiała zainwestować w dobry laktator elektryczny Avent czy Medela, a może wystarczy delikatny masaż pod prysznicem i tyle. Ale ten sprzęt, dla świętego spokoju, będzie leżał w pudełku i w razie awaryjnej sytuacji może mi się przyda. Jak nie, to zapewne nie będzie ciężko znaleźć chętnego na taką darmoszkę :)

35 TC: czy ktoś mnie wysłucha?

Powoli uświadamiam sobie, że TEN DZIEŃ zbliża się wielkimi krokami. Nie wiem kiedy minęło mi tych 35 tygodni...
Ostatnio jednak czuję się trochę gorzej, ciężej mi się śpi, szybciej się męczę a tempo spaceru jest dosłownie ślimaczym tempem ;) Tam, gdzie dochodziłam w 15 minut, teraz potrzebuję na spokojnie pół godziny. Ale z drugiej strony mam czas, nigdzie mi się nie śpieszy.

Wczoraj mieliśmy ostatnie zajęcia w szkole rodzenia, gdzie dostaliśmy dyplomy, omówiliśmy jeszcze raz wyprawkę do szpitala i mieliśmy ostatnią szansę zadać nurtujące nas pytania. Chciałam przygotować sobie listę pytań, które wciąż mi się nasuwają i w związku z tym wertowałam fora związane z porodem, połogiem i opisem szpitali, głównie na Klinicznej. Przeraziła mnie ilość negatywnych komentarzy, złych wspomnień, okropnych doświadczeń. Rzadko kiedy trafiałam na jakiś pozytywny odzew. Przyznam, że ogarnął mnie strach i poczułam nawet wstręt do samego porodu, który mam wrażenie odbywa się taśmowo. Każdego nacinają, żeby było jak najszybciej i kolejna! Czy ktoś będzie respektował fakt, że będę mieć plan porodu i poproszę o ochronę krocza? Położna twierdzi, że mogę próbować, bo może trafię na kogoś, kto mnie wysłucha. Czy to nie jest okropne?

Jedyne pozytywne opinie wyczytałam o szpitalu w Pucku. Nawet opis oddziału położniczego na stronie szpitala bardzo mi odpowiada. Niestety Puck  to kawał drogi, a bez samochodu nie wyobrażam sobie takiej wyprawy.

No cóż, w przyszłym tygodniu będziemy zwiedzać szpital na Klinicznej. Nie chcę źle się nastawiać, bo pewnie będę ostatecznie rodzić właśnie tam. Bo najbliżej domu. Bo chcę jak najszybciej wrócić z Maleństwem do miejsca, gdzie ktoś o nas zadba i będziemy czuć się bezpiecznie.

Postaram się myśleć pozytywnie, bo chyba tylko to mi zostało :)

piątek, 10 stycznia 2014

Warsztaty: Mama nigdy nie jest sama!



Nie spodziewałam się, że uda mi się wziąć udział w warsztatach dla Mam jeszcze przed urodzinami mojego Maleństwa. Miałam wrażenie, że większość spotkań będzie dopiero na wiosnę. A tu proszę jaka niespodzianka!

Spotkanie dla przyszłych rodziców i rodziców noworodków odbędzie się 25 stycznia w Dworku Artura (ul. Dworcowa 9, Gdańsk).

Więcej informacji i zapisy na stronie: http://www.mamanigdyniejestsama.pl/


czwartek, 2 stycznia 2014

33 TC: migawki ze Świąt i Sylwestra

Święta w tym roku należały do specjalnych. Świętowałam bowiem w dwupaku!
Zmęczenie ogarnia mnie teraz po najprostszych czynnościach domowych, także nie byłam zbyt wielkim pomocnikiem. Moje zadanie polegało jak zwykle na lepieniu pierogów, dodatkowo w tym roku nauczyłam się lepić uszka do mojego kochanego barszczu!


Sylwestra natomiast spędziliśmy na spokojnie w domku, grając ze znajomymi w planszówki. Wytrwałam do północy i udało mi się obejrzeć fajerwerki na dachu :) Pierwszy stycznia spędziłam prawie do godz. 14 w łóżku odsypiając szaleństwa dnia poprzedniego a potem wybrałam się z siostrą na dłuuugaśny (jak na moje obecne warunki) spacer na Stare Miasto.

Szczęśliwego Nowego Roku dla Wszystkich! :)

33 TC: czas na lekarstwa

Tydzień 33 kończę zdjęciem z moim dużym brzuchem :)

Porównując się do koleżanek mogę śmiało powiedzieć, że brzusio jest spory. To dobrze, niech Mały ma trochę więcej miejsca na swoje harce, które wprost uwielbia!

Tuż przed świętami dostałam od lekarza receptę na leki: No Spa Forte i Duphaston. Naczytałam się wiele złego, szczególnie na temat tych drugich tabletek, hormonów. W życiu nie jadłam żadnych lekarstw, a tu nagle taka duża dawka, bo 2x dziennie.
Dziś miałam kolejną wizytę i miałam nadzieję, że usłyszę, że leki można odstawić. Niestety, nie dość, że mam kontynuować Duphaston, to No Spę powinnam brać 3x dziennie. Obawiam się, czy taka ilość lekarstw nie wpłynie negatywnie na moje Maleństwo?
Nie odczuwam już ciągnięcia w dole brzucha i najchętniej odstawiłabym tą całą chemię. Niestety mój mąż uważa, że jak lekarz kazał, to pacjent musi. Także recepta zrealizowana a ja postaram się grzecznie przestrzegać dawek.