środa, 25 grudnia 2013

32 TC: odbieranie mamusieństwa

Mamunia: 'Natalko, będziesz niedługo Mamusią. Zawsze to ja byłam Mamusią, a teraz będzie druga Mamusia. Odbierasz mi moje mamusieństwo!'

Uwielbiam swoją Mamunię :)

sobota, 21 grudnia 2013

32 TC: wyprzedaż w H&M

Plusów bycia na zwolnieniu w czasie ciąży jest mnóstwo. Jedną z wielu, wielu zalet jest możliwość kupowania na wyprzedażach. Chodząc do pracy nigdy nie miałam czasu zajść do sklepu z ubraniami i przeszukiwać wieszaki z przecenami. Przeważnie brałam tylko to, co mi potrzebne i czym prędzej wracałam do domu. Często też przegapiałam największe okazje i trafiałam już tylko na totalne resztki.
źródło

Tym razem było inaczej. Ku mojemu zaskoczeniu w H&M są już wyprzedaże! Zawsze byłam przekonana, że rozpoczynają się po świętach, czy nawet w styczniu, ale nie przed świętami! W dziale z 'normalnymi' ubraniami upolowałam cudną narzutkę. Co prawda do przymiarki miałam całą stertę koszulek, swetrów itp., ale z moim wielkim brzuszkiem we wszystkim wyglądałam komicznie :) Ucieszyło mnie też to, że w dziale H&M Mama też są przeceny! O dziwo w Manhattanie jest sporo ubrań i to w całkiem normalnych rozmiarach (38-40). Moim najlepszym łupem są legginsy - planowałam kupić jakieś spodnie, jednak wiem, że ponoszę je jeszcze tylko kilka miesięcy i nie chciałam wydawać zbyt wiele. W tych spodniach wyglądam świetnie, kosztowały jedynie 30zł.

Oprócz tego kupiłam kilka koszulek (10-40zł) oraz spódniczkę za 10zł. Jednak gdy przymierzyłam ją na spokojnie w domu to stwierdziłam, że wyglądam w niej śmiesznie i do niczego mi nie pasuje. Mam nadzieję, że można zwracać rzeczy z wyprzedaży :)

Dodatkowo w Manhattanie była akcja, że za paragony rozdawali darmowe choinki! Także w domu już cudnie pachnie świeżym drzewkiem (w doniczce!). Bardzo lubię to centrum w Gdańsku, nigdy nie ma tłoku, rzadko są kolejki, no i darmoszkowa choinka :D

czwartek, 19 grudnia 2013

Redditgifts - wymiana prezentów

Pierwszy raz w życiu wzięłam udział w akcji Redditgifts. O tym, że istnieje coś takiego dowiedziałam się od mojego męża, który dzielnie śledzi reddit'a.

Akcja w skrócie polegała na tym, że każdy kto był chętny zgłaszał się do systemu a potem następowało parowanie - dostałam dane osoby do której powinnam wysłać paczkę jako jej Secret Santa i także ktoś wylosował mnie, ale do czasu otrzymania paczki nie wiedziałam kto jest moim sekretnym Mikołajem. Ustalono min. kwotę prezentu - 20$, jednak jeśli ktoś chciał mógł wydać więcej (często zdarzały się dużo droższe prezenty, sama też wydałam więcej a rekordowy prezent w tym roku kosztował 3,728$!!).

Mogłam wybrać czy chcę wysyłać paczkę za granicę (wtedy muszę liczyć się z większymi kosztami wysyłki) i obowiązkowo musiałam stworzyć swój profil, napisać co lubię, na co jestem uczulona itd., żeby ułatwić Mikołajowi wybór prezentu.

Sama bardzo przyłożyłam się do przygotowywanego przeze mnie prezentu. Wylosowałam Katie, która mieszka w Stanach, lubi kolor pomarańczowy, lubi gotować i ma alergię na gluten. Miałam plan wysłać kupę naszych polskich słodyczy, z których jestem bardzo dumna i wiem, że smakują obcokrajowcom, jednak ta alergia na gluten mnie powaliła :) Okazało się, że sporo naszych smakołyków zawiera zboża, także po wnikliwych poszukiwaniach zdecydowałam się tylko na paczkę krówek. Dodatkowo dołączyłam do prezentu karneciki na domowe przetwory oraz kartkę z bałwankiem z mojej ulubionej firmy Wiewiórka i Spółka.
Jednak najważniejszym elementem prezentu było coś wyjątkowego - srebrna zawieszka z bursztynem, który zawierał cudną inkluzję małej muszki. Wisiorek jest niezwykle unikatowy, tylko jeden sklepik na Mariackiej sprzedawał biżuterię z inkluzjami. Także jak udało mi się go znaleźć to wiedziałam, że to jest to! :)

źródło
Dziś natomiast przyszła do mnie wyczekiwana paczka od mojego Secret Santa. W niej znalazłam ręcznie robiony szalik - z listu dowiedziałam się, że to była pierwsza próba i rzeczywiście potwierdzam, szalik ma mnóstwo dziur i jest cienki i krótki jak na moją szyję :) W swoim opisie podkreśliłam, że moim hobby są gry planszowe, więc dostałam dwie próbki gier - jedna to kości a druga nazywa się LCR i jeszcze nie ogarnęłam zasad, ale też kościana. Mogą się przydać w czasie podróży, bo są malutkie i nie zajmą dużo miejsca w bagażu. Do paczki wrzucone było 8 cukierków, dziwny zwyczaj :) Cukierki to zwykłe szklaki :)
Zgodnie z umową, opis swojego prezentu wrzuciłam na stronę reddita.


Gdy przeglądałam stronę z prezentami, które otrzymali inni użytkownicy to widzę, że niektóre prezenty były bardzo trafione! Sama nie wiem czy w kolejnej edycji będę brać udział, muszę to jeszcze przemyśleć, bo jednak samo wysłanie paczki do Stanów było już bardzo drogie. Chociaż najwięcej radości sprawiło mi szukanie prezentów i pakowanie, to radość z oczekiwania na moją paczkę też była spora.

A tymczasem biorę równocześnie udział w akcji wysyłania kartek na cały świat, też organizowanej przez Reddita na podobnych zasadach. Tym razem wybrałam prześliczną kartkę z ptasiorem. Moja już leci do Stanów, sama też wciąż czekam na przesyłkę :)


niedziela, 15 grudnia 2013

31 TC: nielegalna pralnia dziecięcych ubranek

Ponieważ moja siostra, która wynajmuje u nas w mieszkaniu pokój, wyjechała na tygodniową podróż służbową, postanowiłam wykorzystać wolną przestrzeń i zająć się ubrankami dla Maleństwa. Z siatek, które dostałam od znajomych, powyjmowałam wszystkie ciuszki i posegregowałam wg koloru i rozmiaru. Następnie zaczęłam etap prania. U Majki w pokoju rozstawiłam suszarkę, deskę do prasowania i żelazko i po kolei: prałam, suszyłam, prasowałam, rozkładałam na kupki wg rozmiarów, składałam w równą kosteczkę i zanosiłam do nas do sypialni. I tak wszystko pięknie trwało przez tydzień.


Wczoraj odwiedził nas znajomy, który wrócił z Norwegii i pierwszy raz był u nas w Gdańsku. Kuba dumnie oprowadzał go po całym mieszkaniu, pokazywał pokój za pokojem i wszystkie ciekawe skrytki (a mamy ich sporo w naszym domku!). Wchodząc do Mai do pokoju ukazała się im moja składowania. Kuba ze spokojem wyjaśnił znajomemu: 'To jest pokój Majki, ale Natalka zorganizowała tu teraz nielegalną pralnię dziecięcych ubranek'. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem! No tak, Majka nie ma pojęcia co pod jej nieobecność wyprawiam w jej pokoju :)

Dziś jednak wraca z Warszawy, więc musiałam zamknąć swój nielegalny biznes. Na szczęście udało mi się ogarnąć większość z dostanych ubranek.

Teraz będę musiała jakoś oznaczyć swoje ciuszki, tak, żeby za pół roku mi się nic nie pomieszało i żebym każdemu oddała to co pożyczyłam :)

czwartek, 12 grudnia 2013

30 TC: wizyta u dentysty

Wiele czytałam o tym jak ważne są wizyty u stomatologa w czasie ciąży. Sama odwiedziłam swojego dentystę przed podjęciem decyzji o dziecku, ponieważ chciałam wyleczyć wszystkie ewentualne ubytki, tak, żeby w czasie ciąży już tym się nie martwić. Od dzieciństwa miałam tendencję do potwornej próchnicy, choćbym nie wiem jak dobrze dbała o zęby.

Niestety, jak już nie raz wspominałam, pierwszy trymestr był dla mnie koszmarny. Męczyły mnie całodzienne i całonocne mdłości. Wkładanie szczoteczki do buzi wywoływało już u mnie odruch wymiotny, nie było mowy o dokładnym szczotkowaniu zębów, nie wspominając o języku... W nocy też musiałam podjadać, bo inaczej nie mogłam spać. Przyznaję szczerze, że często nocne podjadanie kończyło się tylko wypłukaniem zębów w odrobinie wody.

Gdy uświadomiłam sobie, że nadszedł czas wizyty u dentysty, przeszedł mnie dreszcz. Ostatni miesiąc spędziłam głównie na jedzeniu słodyczy, a w ciągu ostatnich kilku miesięcy moja higiena znacznie się pogorszyła.
Swój 30 tydzień ciąży zakończyłam w ogromnym stresie, siedząc cała mokra na fotelu dentystycznym. Przed samą wizytą przeczytałam masę artykułów w internecie o znieczuleniach w czasie ciąży, sama nie wiedziałam już co o nich myśleć. Decydować się, czy nie? Jeszcze przed samym przeglądem wypytałam swoją panią doktor co ona sądzi na ten temat. Poczułam jednak ogromną ulgę, gdy okazało się, że WSZYSTKIE ZĘBY MAM ZDROWE! :) Uśmiech nie schodził mi z ust do końca dnia.

To fakt, na początku ciąży ciężko było mi dbać o zęby. Jednak trzymałam się kilku zasad:
- używam swojej ulubionej pasty do zębów - Elmex pomarańczowej. Uważam, że jest genialna i na prawdę zapobiega próchnicy,
- zęby myję min. 2 razy dziennie. Jeśli mocno mdli mnie podczas szczotkowania staram się obficie płukać zęby wodą a na koniec płynem do płukania,
- dokładnie płuczę całą buzię, tak by mieć pewność, że język, mimo iż nie szczotkowany, będzie czysty,
- staram się jeść porządną kolację, dzięki czemu (czasem) uda mi się nie podjadać w nocy,
- gdy podjadam, zawsze biorę łyka wody i dokładnie płuczę zęby,
- używam szczoteczki o miękkim włosiu - w ciąży hormony sprawiają, iż dziąsła mają tendencję do krwawienia, nie ma więc co dodatkowo męczyć opuchniętych dziąseł twardym włosiem.

Teraz już czuję się dużo lepiej, także zęby i język szczotkuję normalnie. Staram się ograniczać słodycze i nocne przekąski. Mam nadzieję, że za pół roku, na kolejnej wizycie u dentysty usłyszę znów tą samą, dobrą wiadomość :)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

30 TC: urodzinowo

W miniony weekend obchodziliśmy podwójne urodziny, mój mąż jest bowiem o jeden dzień starszy ode mnie :)  W sobotę zorganizowaliśmy spotkanie dla przyjaciół a w niedzielę dla rodziców.
Już w środę miałam gotową listę z daniami, które zamierzałam podać na obie imprezy. W czwartek zrobiliśmy spore zakupy i od piątku zaczęły się przygotowania.

Ponieważ ostatnio czuję się dość słabo i brakuje mi tych sił, co miałam przed ciążą, w organizację mocno zaangażował się Kuba i moja siostra, Majka. Razem szybko ogarnęliśmy mieszkanie i przygotowaliśmy dania na podwójną imprezę.


Śniegu mieliśmy za oknem całą masę, także część jedzenia i picia powędrowało do naszej 'zewnętrznej lodówki'. Największym powodzeniem na imprezie ze znajomymi cieszyły się jak zwykle ziemniaczki zapiekane, podane z różnymi sosami. Jest to danie niezwykle tanie, smaczne i wdzięczne :)

Jednym z otrzymanych prezentów była gra imprezowa 'Times up!'. Podbiła ona serca nasze i gości, większość wieczoru spędziliśmy na odgadywaniu znanych postaci :) Świetna sprawa na imprezę ze znajomymi!

Rodzice przywieźli nam natomiast sporo podarunków dla Maleństwa. Moja mama załatwiła trzy torby ubranek od swoich znajomych, przejrzałam już dziś część z nich i mogę powiedzieć, że sporą część z chęcią wypożyczę :) Dostaliśmy też komodę z starego pokoju Kuby, także po praniu i prasowaniu będę miała gdzie przechowywać pierwsze ubranka.

Niestety, już kładąc się spać w niedzielę wieczorem, czułam się lekko podziębiona. Trochę pracy, mnóstwo szaleństwa i śmiechu, siedzenie do późna, dały mi w kość! Dziś cały dzień spędziłam w łóżku. Oj, kondycja już nie ta i odporność też niższa. Muszę naprawdę bardzo dbać o siebie, bo inaczej szybko łapię jakieś paskudztwa. Na poprawę zdrowia stosuję czosnek, cytrynę i tymianek. Mam nadzieję, że zadziałają :)

czwartek, 5 grudnia 2013

29 TC: pierwsze zakupy wyprawkowe

Korzystając z dnia darmowej wysyłki zrobiłam pierwsze zakupy wyprawkowe. Według mnie najlepszą i najtańszą apteką jest Gemini, a ponieważ nie mam do żadnej placówki zbyt blisko, no i przyznam też, że jestem wygodna, wolałam zamówić bezpłatnego kuriera, który przytaszczy te wszystkie podkłady i pieluchy za mnie :)

Aby wybrać najlepsze jakościowo, ale też i rozsądne cenowo, produkty przejrzałam masę blogów i wspomagałam się ogólnymi recenzjami na bangla.pl. Dokładnie nie znam tego serwisu, ale poleciła mi go koleżanka, więc zaufałam jej w tej sprawie.

Przesyłka dotarła do mnie dziś popołudniu, oto co kupiłam:

 
DLA SIEBIE:

- majtki poporodowe Canpol - 5szt - 6,29 zł
- podkłady poporodowe Canpol - 10szt - 6,99zł
- podkłady poporodowe BabyOno - 10szt - 6,39zł
- podkładki do toalety - 5szt - 1,69zł
  (fu dla szpitalnych kibelków!)
- podkłady higieniczne Seni soft na łóżko - 5szt - 7,29zł
- pomadka do ust Chap Stick - 5,49zł


 
Dodatkowo wyczytałam, że najlepsze wkładki laktacyjne i maści na brodawki są z firmy Lansinoh. Ponieważ nie było ich w Gemini, znalazłam inną aptekę (ZIKO Apteka), biorącą udział w darmowej wysyłce i również dziś dostałam od nich paczkę, a w niej:
- wkładki laktacyjne - 60szt - 25,76zł
- lanolina - 10g - 22,02zł.

To były najdroższe rzeczy, ale stwierdziłam, że nie ma co oszczędzać na moim biuście, bo i tak się nacierpię...


DLA MALEŃSTWA:

-patyczki higieniczne Canpol - 100szt - 2,09zł
- ręcznik BabyOno - 21,99zł
- ceratka na materacyk Canpol - 2,49zł
- gruszka do nosa Canpol - 5,39zł
- cążki Tommee Tippee - 7,79zł
- szczotka i grzebień Tommee Tippee - 9,49zł




 Robiąc takie pierwsze zakupy poczułam, że TEN DZIEŃ zbliża się nieubłaganie wielkimi krokami. Jeszcze tyle rzeczy potrzebujemy... Nie chcemy jednak przesadzać i popaść w szaleństwo zakupowe. Nie mam pojęcia ile ręczników potrzebuje taki noworodek ani ile majtek jednorazowych powinnam sobie kupić. Pewnie wszystko okaże się w lutym, ale wtedy podzielę się już gotową wyprawką i swoimi własnymi przemyśleniami :)

29 TC: ćwiczenie mięśni dna miednicy - Technika Pelvicore

We wcześniejszym poście <<<KLIK>>> pisałam, że po zarejestrowaniu się na stronie CoreWellness otrzymamy książeczkę i płytę z ćwiczeniami. Przesyłka dotarła do mnie jakiś czas temu razem z próbką wkładki.

Płytę przejrzałam dość pobieżnie, zawiera ona 20-sto minutowy trening z Kari Bo, zgodny z techniką Pelvicore. Ćwiczenia mają za zadanie wzmocnić nie tylko mięśnie dna miednicy, lecz też kręgosłupa i brzucha, tak by mieć pełną kontrolę nad swoim ciałem. Skierowane są do kobiet, które mają problemy z nietrzymaniem moczu. Dla kobiet w ciąży dołączona jest specjalna książeczka z zestawem 6 ćwiczeń. Pozostałe ćwiczenia prezentowane na płycie wykonywane są np. na brzuchu, więc już nie dla przyszłych mam. Jednak wg tej książeczki problem z nietrzymaniem moczu pojawia się właśnie u kobiet po porodzie, także zestaw pełnych ćwiczeń może przydać nam się na potem :)

Niestety otrzymanym materiał nie powalił mnie na kolana, raczej wolę sama wykonywać ćwiczenia i mam wrażenie, że płyta jest kierowana do osób starszych. Trening jest bardzo powolny a lektor też nie zachwyca. Dodatkowo możemy posłuchać 'prawdziwych' historii kilku kobiet, które przekonują, że o swoim problemie powinno się przede wszystkim rozmawiać z innymi.

Mimo wszystko, jeśli któraś przyszła mama chciałaby zacząć ćwiczyć mięśnie Kegla a nie wie jak zacząć, to warto zajrzeć do książeczki dołączonej do płyty. A próbka też może się przydać :)

DARMOSZKI - pieluszki i próbki eco&more


Lubię dostawać darmoszki dla mojego Maleństwa. Wiem, że jak się urodzi będę mogła wypróbować pieluchy i kosmetyki różnych marek, bez wydawania pieniędzy, za to łatwo dobiorę najlepsze produkty dla jego skóry.

Chciałabym używać pieluch wielorazowych, choć wiele słyszałam o tym, że na początku nie zdają one egzaminu i dla noworodka lepiej jest zaopatrzyć się w pieluszki jednorazowe. Udało mi się znaleźć firmę, która sprzedaje ekologiczne pieluchy jednorazowe i po zapisaniu się do nich do newslettera i wysłaniu krótkiego maila z prośbą o próbki, już po tygodniu otrzymałam paczkę.


Pieluszki Beaming baby są marką firmy eco&more i zawierają 30% mniej substancji chemicznych niż zwykłe pieluchy, rozkładają się po 4 latach. Opis pieluszek znajduje się na stronie ekodrogerii.


 Ku mojemu zaskoczeniu dostałam dość sporą przesyłkę, a w niej:
- pieluszki Beaming Baby (jedna Mini i jedna Midi),
- próbki chusteczek nawilżanych Beaming baby (jedna bez zapachu, jedna do skóry wrażliwej),
- próbkę żelu do mycia Bentley Organic,
- dwie próbki kremu do rąk Natural repair,
- próbka kremu na rozstępy Alphanova Sante,
-  próbka kremu na odparzenia Alphanova Bebe,
- zestaw ulotek.

Na stronie  drogerii widać, że każda próbka jest warta 1,50zł, więc jak widać dostałam wartościową przesyłkę. Już nie mogę się doczekać czasu testowania :)


wtorek, 3 grudnia 2013

29 TC: szaleństwa komputerowe

Wczoraj, czyli 2 grudnia, był dzień darmowej dostawy. Spędziłam pół piątku przygotowując się do poniedziałkowych szaleństw zakupowych :) W poniedziałek jak tylko wróciłam do domu, to zasiadłam do swojego nowego laptopa i zaczęłam kupowaaać! :)
W tym momencie mam już zamówione prezenty dla większości osób, które chciałabym czymś obdarować. Z trudnych spraw został mi tylko prezent dla mojej starszej siostry - gdy tylko coś udało mi się dla niej znaleźć, okazywało się, że jest już w posiadaniu tego albumu, książki itd. Muszę więc ten jeden prezent jeszcze przemyśleć.
Teraz spodziewam się nawału wizyt kurierów, mam nadzieję, że wszystko szybko dotrze!

Mnóstwo czasu w poniedziałek spędziłam na stronie apteki Gemini - wg mnie mają najlepsze ceny i postanowiłam kupić parę rzeczy do porodu, żeby później nie biegać i nie dźwigać. Zaoszczędziłam sporo kasy! A to lubię najbardziej :)


W prezencie od mojego męża dostałam grę "Don't Starve" - wciągnęła mnie kompletnie, w każdej wolnej chwili w nią gram. A szykuje się pracowity tydzień, mam nadzieję, że nie przegram większości dnia ;)

Od kilku dni czuję się znacznie lepiej, może dlatego, że sporo odpoczywam przed komputerem. Mały już nie wierci się niemiłosiernie, czasem tylko da mocniejszego kopniaka. Ciągota do słodyczy też w miarę opanowana - no, może lepiej powiedzieć, że w miarę kontrolowana :) Tardyferon, który muszę łykać, jest okropny. Bardzo się po nim źle czuję i chyba poszukam jakiegoś zamiennika.

Wczoraj kładąc się spać przypomniałam sobie, że już od kilku dni nie jadłam żelaza, więc szybko łyknęłam przed snem jedną tabletkę. Nigdy więcej nie popełnię tego błędu - noc miałam koszmarną, męczyły mnie potworne mdłości, bolał mnie brzuch i nie mogłam spać. Czytałam o skutkach ubocznych i niby wszystko jest ok, ale mi się to nie podoba :)

A za chwilę zbieramy się z Kubą do szkoły rodzenia - dziś o pielęgnacji noworodka. Zobaczymy czy się czegoś nowego dowiemy :)