poniedziałek, 18 listopada 2013

TV - "7 kobiet - Rodzicielstwo"


Obejrzałam dziś program reporterki Cherry Healey "7 kobiet - Rodzicielstwo". Cherry sama jest mamą, zna więc doskonale z własnego doświadczenia trudy z jakimi spotykają się współcześni rodzice. W swoim programie przedstawia nam 6 kobiet, które są matkami i każda z nich stara się jak najlepiej wychować swoje dzieci - czy to nastolatki czy totalne maluchy

1) struggling - mama walcząca
Mama nastoletniej córki, której nie może zbytnio ufać - córka za każdym razem gdy prosi o pozwolenie wyjścia na imprezę obiecuje, że się nie upije, po czym nieprzytomna wraca do domu. Matka pokazana jest jako walcząca, kolejny raz próbuje zaufać córce, lecz znów się zawodzi. Nastolatka natomiast czuje, że gdy wreszcie dostaje pozwolenie na wyjście ze znajomymi, ma okazję zaszaleć na całego, bo kolejna taka szansa może zdarzyć się za kilka tygodni.

2) strict - mama surowa
Mama dwójki chłopców, którzy grzecznie jedzą obiad przy stole i pomagają zmywać naczynia. Jednak przy bliższym przyjrzeniu się sprawie widać, że chłopcy kilka razy w tygodniu dostają klapsy, nawet za drobne przewinienia. A gdy wieczorem nie chcą iść spać wystawiani są na ciemne podwórko, żeby w samotności przemyśleli swoje zachowanie.

3) indulgent - mama spełniająca zachcianki
Mama pracuje na 3 etatach, w tym jako striptizerka, tylko po to, by zapewnić swoim dzieciom czego tylko zapragną. Sama śpi po 2 godziny dziennie, ponieważ jako priorytet stawia spełnienie marzeń swoich dzieci. Dzieci mają mnóstwo zabawek, gier, konsoli i mama sama podkreśla, że są rozpieszczone. Nie widzi jednak w tym nic złego. Co sobotę zabiera je do sklepu z zabawkami i pozwala wybrać to, na co mają ochotę. O zgrozo, dzieci w cale nie wyglądają na szczęśliwe, ani na takie, którym właśnie spełniło się jakieś marzenie. Dzień jak co dzień, mama kupuje im to, co wskażą palcem na półce sklepowej.

4) protective - mama nadopiekuńcza
Mama, która obawia się o bezpieczeństwo swoich córek. Nie pozwala im bawić się z koleżankami na podwórku, gdy razem wychodzą na zakupy to wciąż je pilnuje i nie pozwala się oddalać. Sama pokazuje przy córkach wypadki opisane w gazetach - tu kogoś obrabowali, tam porwali, a tu piszą, że innego zastrzelili na spacerze z psem. Gdy reporterka rozmawia z jedną z córek okazuje się, że dziewczynka rozumie obawy mamy i nie przeszkadza jej nadopiekuńczość, jednak sama boi się najbardziej tego, że ktoś kiedyś zadźga ją nożem...

5) liberal - mama liberalna
Mama, która uczy swoich synków sama w domu. Mogą wstawać rano w momencie kiedy będą wyspani, a ponieważ nie chce ich stresować od rana to naukę zaczynają koło południa. Skupiają się na zadaniach max pół godziny, potem robią sobie przerwy i idą na rolki. Wg mamy najważniejsze jest to, żeby chłopcy byli dobrze wychowani i jedli warzywa. Uważa, że wykształcenie w życiu przydaje się tylko nielicznej grupie ludzi.

6) pushy - mama wymagająca
Totalne przeciwieństwo mamy nr 5.  Jej pięcioletnia córeczka chodzi na zajęcia z matematyki, hebrajskiego, angielskiego, na balet i basen. Codziennie też dostaje pracę domową do wykonania. Mama zdaje sobie sprawę z tego, że świat jest okrutny i polega na konkurencji z innymi, a sukces osiągają jedynie najlepsi. I jej córeczki mają być właśnie w gronie tych najlepszych.

Reporterka Cherry sama zmaga się z wychowaniem małej córeczki, która ma potężne problemy z jedzeniem. Najczęściej mała wygrywa i zamiast obiadu jedzą z mamą chrupki przed telewizorem.

Każda z mam przedstawiona jest na sposób bardzo przerysowany. Jednak wszystkie mają wspólny cel - chcą by ich dzieci były szczęśliwe. Widać, że bardzo kochają swoje dzieci, bez względu na troski jakie niesie ze sobą rodzicielstwo. Ciężko jest oceniać innych rodziców, bo każdy z nas popełnia błędy. W szkołach rodzenia uczą nas przewijania pieluch i kąpieli, jednak nikt nie wspomina o dalszym aspekcie - wychowywaniu własnych dzieci.

Po programie sama zaczęłam zastanawiać się jaką mamą będę w przyszłości. Dobrze jest wymagać od swoich dzieci spełniania obowiązków, jednak dzieci mają swoje prawa - powinny się bawić, bo to też rozwija. Czy kolejna zabawka sprawi im radość? Może lepiej wyjść razem na spacer? Czy nie zagalopowaliśmy się w tym naszym świecie za bardzo, porównując swoje dzieci do dzieci znajomych i wybierając tych lepszych z najlepszych?
Wydaje mi się, że ważne jest indywidualne podejście do każdego dziecka i nawiązanie z nim relacji, słuchanie jego zdania. Bo taka bliskość, którą nawiążemy od maleńkości będzie procentować na przyszłość. I nie dajmy się zapędzić w błędne koło, bo czasami szczera rozmowa może zdziałać cuda.

2 komentarze:

  1. Myślę, że najlepiej mieć w sobie po trochu z tych wszystkich postaw. Żadne skrajności nie są dobre.

    OdpowiedzUsuń