niedziela, 24 listopada 2013

27 TC: skopana



Nie pamiętam dokładnej daty pierwszego kopniaka, wiem, że było to ok. 16 tygodnia ciąży. Leżeliśmy z Kubą przytuleni i nagle zapytał mnie:

K: Czujesz to?
Ja: No właśnie... od kilku dni czuje już to w brzuchu, jakby ktoś mnie palcem dotykał od środka. Tak delikatnie.
K: To nasz Kropek się wierci! :D

I rzeczywiście. Na początku myślałam, że to jakieś przeboje w kiszkach. Jednak gdy zaczęłam się wsłuchiwać, potrafiłam dokładnie określić kiedy Mały się rusza. Były to cudowne, wzruszające momenty. Każdy chciał poczuć pierwsze ruchy, więc wciąż ktoś mnie głaskał po    brzuchu.                                                                                                         

Po tym zajściu Kropek został zmieniony na Kartofelka, wszak był już większym chłopcem :)  Za każdym razem gdy czułam ruchy Małego, ten uspokajał się, gdy ktoś przykładał rękę. Czułam się wyróżniona, że to JA cały czas czuję jego ruchy i mnie się nie krępuje :)

Potem delikatne ruchy zamieniły się w mocne kopniaki. Patrząc na brzuch, widzę jak się cały rusza od uderzeń. Najbardziej wierci się nad ranem, kiedy ja, cała zaspana chciałabym jeszcze poleżeć, Kartofel stwierdza, że on by chciał już zacząć dzień. I daje mi o tym dobitnie znać.

Ok. 23 TC byliśmy z Kubą w Empiku, on wybierał coś na półkach a ja, zmęczona po całodniowej wycieczce, usiadłam na pufie. Nagle Mały zaczął tak mocno kopać, że aż położyłam sobie rękę Kuby na brzuchu - zawsze to uspokajało Małego. Kubie aż oczy powiększyły się ze zdumienia:

K: Wow! Ale ma siłę!!

Mały mniej więcej od tamtej pory przestał być nieśmiały. Kopie z całej siły, nie zwracając uwagi na to, czy dotyka go ktoś obcy. Każdy kto był zainteresowany poczuł już ruchy, jednak mnie zaczyna powoli to męczyć. Minął stan "O, jakie to cudowne!" i nastało "Daj mi jeszcze trochę pospać...". Ostatni tydzień, 27 TC, był dla mnie szczególnie ciężki. Nasz synek rozpycha się na wszystkie strony, czuję jak się cały wygina, kopie mnie w pęcherz i żebra. Zero skrupułów ;) Najbardziej aktywny jest z samego rana, gdy ćwiczę, gdy jestem zmęczona po spacerze i przed snem. Ciekawe po kim jest taki aktywny, chyba po Babci :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz